Parenting

To kiedy siostrzyczka?

drugie dziecko

Czy Wam też zdarzyło się słyszeć niechciane pytania o kolejne potomstwo? Wiem, że przed pierwszym dzieckiem pytań jest więcej, potem jakby opadają z sił i przybierają inną formę: „chłopczyk już jest, to kiedy dziewczynka?”, „taki śliczny, kiedy kolejne?” lub skierowane bezpośrednio do dziecka „chciałbyś małą siostrzyczkę/braciszka?” Na mnie działają, jak płachta na byka i odkrywam w sobie nowe złoża agresji…

Zanim na świecie pojawił się Młody byłam przekonana, że najfajniej byłoby mieć trójkę dzieci. Spoko pomysł. Nie przywidziałam tylko jednego… porodu!

No dobra, nie było tak strasznie. Dałam radę i pewnie dałabym jeszcze raz, może kolejny. Jednak z jakiegoś powodu decyzja o drugim dziecku wydaje mi się znacznie trudniejsza niż o pierwszym. Coś, co już znamy, dużo łatwiej jest przyswoić. Jednak w tym konkretnym wypadku, im wiedza jest większa, tym trudniej świadomie podjąć decyzję o staraniu się o drugie dziecko, a powodów ku temu jest całkiem sporo.

Ilość obowiązków przytłacza

Nie ważne, jak bardzo jesteś przygotowana na pojawienie się pierwszego potomka, rzeczywistość może cię zaskoczyć. Dajmy Młodemu mnóstwo naszego czasu. Nie traktuję tego w kategorii poświęcania, cieszę się z wspólnych momentów tak samo, jak on. I może właśnie dlatego trudniej jest mi sobie wyobrazić, że muszę ten czas podzielić. Teraz czuję, że mogę dać mu całą siebie. Boję się, że pojawienie się drugiego dziecka mogłoby być ze szkodą, dla pierwszego. Wiem, zaraz odezwą się rodzice dwójki, trójki i więcej pociech. Wiem, że dzięki rodzeństwu dzieci zyskują, a miłość do dzieci się mnoży, a nie dzieli, ale pliss, Wy nie mieliście takich wątpliwości?

Dzięki pierwszemu dziecku mam świadomość, jak może być trudno.

Wiem też, że mamy ogromne szczęście. Młody jest mega spokojnym i pogodnym dzieckiem. Chwile, kiedy był marudny lub płaczliwy mogę zliczyć na palcach jednej ręki. Ominęły nas kolki, bolesne ząbkowanie (póki co), uraczył nas tylko wieloma nieprzespanymi nocami. To jednak wystarczyło, by czasem chodzić na rzęsach. Nie mam bladego pojęcia, jak radzą sobie rodzice high need baby i wolałabym tego nie sprawdzać na sobie. Jednak mam świadomość, że nie zawsze jest tak różowo. Biorąc pod uwagę, że na miejscu jesteśmy sami i na szybko nie bardzo możemy liczyć na wsparcie – wiem, że byłoby trudno.

Wiem, co może pójść nie tak.

Będąc w pierwszej ciąży miałam pojęcie o kilku, pewnie najbardziej popularnych chorobach i komplikacjach, które mogą się pojawiać. Ciąża należały do tych prawie-łatwych (o moich wrażeniach możecie przeczytać klikając [TUTAJ]). Przetrwanie – nie bez problemów – do końca ciąży, znacznie poszerzyło zakres mojej wiedzy w tym temacie. Po raz kolejny okazało się, że mamy ogromne szczęście. Młody urodził się zdrowy i o czasie. Nie wiem, jak poradziłabym sobie, gdyby stało się inaczej. Z racji moich osobistych perturbacji zdrowotnych komplikacji w ewentualnej drugiej ciąży obawiam się najbardziej. Wolałabym oszczędzić sobie strachu o zdrowie kolejnego dziecka i niechybnej rozłąki z pierwszym.

Kasa – nie ukrywajmy, że odgrywa ona sporą rolę.

Na pewno da się wydawać mniej, niż ja obecnie. Ku rozpaczy mojego męża, w oszczędzaniu nie jestem najlepsza 🙂 Ale cieszę się, jak dziecko, kiedy mogę kupić Młodemu jakąś ekstra zabawkę czy prześliczny sweterek, co z tego, że siódmy. Jednak z tego wszystkiego mogłabym zrezygnować. Nie umiałabym jednak zrezygnować z bezpiecznego fotelika, dodatkowych szczepień, czy prywatnych wizyt u lekarza na czas. Ten komfort jednak kosztuje, a przy dwójce kosztuje po prostu dwa razy więcej.

Nie mówię NIE, nie mówię NIGDY. Być może, gdy za sprawą zbiegu okoliczności, fazy księżyca i układu ciał niebieskich, na świecie pojawi się Projekt Dziecko 2.0, będę się z tych argumentów śmiała. Jednak dziś czuję jakiś wewnętrzny bunt, kiedy ktoś pyta „kiedy będzie siostrzyczka dla Młodego”.

Zanim zaszłam w pierwszą ciążę, wszystko to miałam skrupulatnie zaplanowane. Dziś – zostawiam to trochę losowi. Wierzę, że z naszą drobną pomocą, wszystko ułoży się dokładnie tak, jak powinno.

fot. unsplash/pixabay.com

Zobacz także

  • Ach, ja jestem w 30tc, mam jeszcze ponad 2 miesiące do terminu porodu a ludzie już mnie pytają o następne!! To jest dopiero jakaś paranoja. Jeszcze nam się pierwsze dziecko nie urodziło, więc nawet nie wiemy jak wygląda życie z jednym dzieckiem. Więc jak możemy planować następne?? Prócz pytań słyszymy też mnóstwo rad, żeby od razu robić kolejne, żeby rok po roku było…
    A my czekamy aż się córa pojawi i na razie nam tyle do szczęścia wystarczy 😛

    • Ja co prawda uniknelam pytań w ciąży ale takie pierwsze pytanie padło … godzinę po porodzie 😀

      • To też tempo niezłe 😀

        • Oo u mnie była właśnie debata jaka jest najlepsza różnica między dziećmi. A pierwsze się jeszcze nie urodziło…

  • Temat trudny i do głębokiego zastanowienia. Ja też niedługo będę się zastanawiać nad tym i też będę mieć ten problem. Niemniej jednak w kwestii finansowej to zawsze miałam takie podejście, że lepiej mieć jedno dziecko któremu niczego nie brakuje niż dwoje, gdzie mogłabym mieć pewne braki.

  • Monika Matera

    Ja mam dwójkę pociech, komplecik chłopca i dziewczynkę. Tak jak zawsze marzyłam. Ale… już w trakcie pierwszego porodu powiedziałam mężowi że nigdy więcej! Syn też był zajmującym dzieckiem, budził się często w nocy, wszystko musiało być na już inaczej wypadał w histerię. Do tego był bardzo ruchliwy i ciężki do opanowania (dalej jest). Byłam wyczerpana i mimo że chciałam drugiego dziecka to nie byłam zdecydowana, jeszcze nie. Po za tym, nie rozumiałam jak można kochać dwoje dzieci kiedy mój syn był moim oczkiem w głowie, najważniejszym na świecie. I tak szczerze mówiąc, gdyby nie zarządzanie losu, które dało mi córeczkę, to dalej nie umiałabym się zdecydować na ciąże. Na szczęście córeczka jest dzieckiem spokojnym i cierpliwym, więc mam z nią dużo łatwiej. Także rozumiem całkowicie ten post, miałam te same obawy i pytania. Pozdrawiam autorkę.

  • U mnie to póki co chęci na większą ilość dzieci wyraża chłopak. Ja chcę sprawdzić się przy pierwszym, zobaczyć jak się odnajduję, tym czasem u niego obudził się instynkt ojcowski i chciałby mieć swoją armię. Ja nawet przy pierwszym dziecku zastanawiam się, jak podzielę miłość i uwagę lub czy nadal będę taka ważna dla mojego faceta.

  • Mama Tosiaczka

    Ja jestem mamą jednego dziecka chłopca.Na chwilę obecną nie planujemy powiększenia rodziny.Ciążę znosiłam niezbyt dobrze żeby nie powiedzieć źle.Mały zajmuje mi cały dzień,noce nie przespane itp.Nie wiem czy dałabym radę z dwójką dzieci.Poza tym wplyw na to ma również sytuacja finansowa i mieszkaniowa.