Parenting

Szanuj ojca swego i matkę swoją. A dziecko?!

rodzina

Że rodziców, dziadków i generalnie starszych od nas szanować trza, to każdy z raz w życiu słyszał. Ba, wielu słyszy nieustannie. I wciąż pamięta o tym, kiedy sami zostają rodzicami. Niestety mało kto pamięta, że i młodszym należy się szacunek.

I to taki z urzędu, a nie wypracowany czystym pokojem i wyniesionymi śmieciami. Jakoś większość ogarnia, że klaps to zło, bić głupio, ale że szacunek jak równemu się należy, to nie wszyscy pamiętają. Szczególnie, kiedy ten młodszy wystawia nas na próbę…

Podsłuchane

Gdzieś pomiędzy 7 a 15 kilometrem drugiego tego dnia spaceru do mego niezmąconego myślą umysłu dotarł płacz. Ale płacz histeryczny. Taki, jaki potrafi wydać z siebie tylko trzylatek siłą zabrany z placu zabaw. Krążyć zaczęłam między blokami, co by zniknąć z pola rażenia. Pech mój na spacery uczęszcza z nami, więc ja w prawo i mała syrena w prawo, ja między bloki i on między, ja w krzaczory i on… W każdym razie, poza płaczem mogłam się dokładnie wsłuchać również w wywód rodzicielki całkiem już obsmarkanego z płaczu chłopca.
Ja rozumiem, że 20 minut wycia może spowodować lekkie sprzężenie w okolicach mózgu. Nieustanne „ja chcę na plac zabaw!!!” po 148 razie powoduje drgawki, ale do jasnej cholery, drogi rodzicu, to Ty jesteś tutaj dorosły, więc i tak się zachowuj. Rodzicielka co kilka metrów przystawała, by równie głośno wykrzyczeć, że nie i że niegrzeczny, że żaden plac i w ogóle po co się drze i przestań płakać. Mało skutecznie, bo płacz nie ustawał. Jej próby „uspokojenia” również. Matka poszła o krok dalej. Zapewne wyprowadzona z równowagi pochyliła się nad synem i potrząsając go za ramiona równie głośno zaczęła krzyczeć, by się uspokoił. Zgadliście. Nie podziałało…
Tu powinien nastąpić fragment o tym, jak podeszłam, pomogłam rozbroić trzylatka, samochody się zatrzymały, a kierowcy zaczęli bić brawo. No niestety. Pokojowej nagrody Nobla też nie będzie. Nie umiem tak wparować z buciorami w czyjś moment, tym bardziej trudny. I wbrew temu, co może się wydawać doskonale rozumiem tę kobietę. Nie oceniam. Zmusiła mnie tylko do refleksji…

Jak równy z równym

Jak łatwo przy dzieciach pozwalamy swoim emocjom robić z nami, co chcą. Bo gdyby taka sytuacja miała miejsce między dwójką dorosłych? Czy swojemu szefowi, który właśnie bez powodu Cię opieprzył, krzyczałabyś prosto w twarz, żeby się uspokoił? Czy po stłuczce telepałabyś mężem, bo przecież nic się takiego nie stało? Nie zapominamy o granicach tam, gdzie ktoś może się o nie upomnieć. Dużo łatwiej przekraczamy je choć o drobinkę, tam gdzie sami powinniśmy ich strzec.

Marzy mi się, że Młody będzie dorastał w świecie pełnym szacunku. Dla jego lęków, uczuć, emocji i w reszcie, dla niego samego. Nie zależnie od tego, czy do czynienia będzie miał ze starszym, młodszym, większym czy mniejszym. Bo ostatecznie po drugiej stronie jest zawsze człowiek i bez względu na wiek należy mu się szacunek.

Zobacz także

  • Również mam nadzieję, że nasze (no moje przyszłe) dzieci będą dorastać w świecie pełnym szacunku 🙂

    • Anna Prokopowicz

      Czego sobie i Tobie bardzo życzę 🙂