Parenting Wyróżnione

Przygotuj dom na inwazję niemowlaka

miś

Jeśli chodzi o mnie, to całe mieszkanie wyłożyłabym folią bąbelkową. Wiem, panikuję. Młody to moje pierwsze dziecko i gdybym mogła latałabym za nim non stop. Chciałabym oszczędzić mu bólu, upadków i przykrości. Na szczęście mam też rozum i z rzadka, ale zdarza się, że go używam. Dlatego pozwalam mu uczyć się świata na jego warunkach.

Do tej pory to pozwalanie kończyło się na kilku zabawkach i macaniu obślinionymi łapkami mojej twarzy. Nagle jednak, dla mnie zdecydowanie za szybko, stał się istotą mobilną. I nic nie stoi na przeszkodzie, by tymi obślinionymi łapkami macać wszystko na swojej drodze.

Czy zabezpieczać?

Nie odpowiem Ci na to pytanie. Musisz to zrobić sama, razem ze swoim sumieniem. Możesz zabezpieczyć wszystko, możesz olać i biegać za dzieckiem krok w krok lub dodać numer telefonu do szpitala przychodni do ulubionych. Ty jedna znasz też swoje dziecko. Z opowieści mamy wiem, że razem z bratem uwielbialiśmy majstrować przy gniazdkach i wolę nie czekać, aż Młody pokaże, że w tej sprawie również poszedł w ślady mamusi. Nie neguję roli edukacyjnej i jak odsuwam dziecko od kontaktu to zawsze powtarzam co i jak. W końcu nie wiem, kiedy dokładnie zacznie łapać moje słowa. Ale póki co patrzy na mnie dokładnie tym samym wzrokiem, co kot gdy drę się na niego, żeby nie wyjadał z talerza. Obawiam się, że bardziej oznacza to „bo co mi zrobisz?”, niestety… Wiem, że przyjdzie moment, w którym zrozumie moje słowa, nie zmienia to faktu, że ma własną wolę i sam podejmie decyzje, czy mnie posłuchać czy zaryzykować. Niemowlę to jednak spółka z ograniczonym zaufaniem i to rolą rodzica jest zapewnić mu bezpieczeństwo.

Jak zabezpieczać?

Poniższa lista to nie jazda obowiązkowa. Raczej check lista i przegląd dostępnych w sklepach zabezpieczeń. Warto sprawdzić, czy coś w Twoim domu nie stanowi zagrożenia i wybrać tylko to, czego się obawiasz. I nie daj sobie wmówić, że jeśli zabezpieczasz gniazdka, to Twoje dziecko wyrośnie na niedorajdę. Nie jesteś też złą matką, jeśli Twoja pociecha wyjada kocie żarcie z miski. Zrób jednak wszystko, byś Ty i Twój maluch czuli się bezpiecznie.

Prąd, gniazdka, kable i przedłużacze
Jeśli chodzi o gniazdka to wszystko jest jasne. Jak byłam mała, chciałam sprawdzić co jest w środku i wolę, żeby Młody tego nie robił. Na rynku jest pełno zabezpieczeń. Dostaniecie je w sklepach meblowych, z akcesoriami dziecięcymi czy marketach budowlano-wykończeniowych. Pełna dowolność. My mamy takie z Ikei. Warto też pochować zwisające luźno kable. Zwróć szczególną uwagę do podłączonych do kontaktu ładowarek. To zdarza się nam wszystkim, a dla dzieci to świetna zabawka. Niestety może okazać się zabójczo groźna.

Okna, balkony
To dotyczy raczej starszych dzieci. Takich, które kombinują i potrafią już przysunąć coś, żeby wspiąć się wyżej. Jeśli masz taki egzemplarz w domu, to warto zastanowić się nad montażem klamek z zamkiem. My jeszcze czekamy i sprawdzimy, czy Młody wykazuje zainteresowanie wychodzeniem przez okno.

Kuchenka, piekarnik
Większość nowych piekarników nie nagrzewa się tak bardzo, by móc poparzyć, a kuchnie indukcyjne mają zabezpieczenia i chłodzą się bardzo szybko. Jeśli jednak posiadasz kuchenkę gazową to warto pomyśleć o zabezpieczeniu, które ochroni ciekawskie łapki przed poparzeniem. To również dotyczy już pewnie dreptającego malucha. Spróbuj jednak zawczasu wyrobić w sobie nawyk odsuwania gorących, ostrych i niebezpiecznych rzeczy od krawędzi szafki. Nic nie kosztuje, a może pomóc.

Drzwi
Jak boli przytrzaśnięty palec, wie chyba każdy. Sposób na to jest całkiem prosty, wystarczy kupić blokadę do drzwi i ryzyko znacznie mniejsze. Można też zaopatrzyć się w kolorowy stoper do drzwi, który będzie jednocześnie ozdobą pokoju.

Szafki, niskie półki
Jeśli na niskich półkach trzymasz rzeczy, które mogą zaszkodzić dziecku dla jego i ich bezpieczeństwa przestaw je wyżej. Tym bardziej, że wszędobylskie maluchy potrafią narobić nieco szkody. Małe łapki mają wielką moc i mogą porwać ważne dokumenty, stłuc wazonik czy zniszczyć obrazem. Do zamykanych szafek i szuflad znajdziesz mnóstwo zabezpieczeń, wybierz te, które będą pasować do Twoich mebli i łatwo będzie Ci je otworzyć.

Obrusy
Coraz rzadziej spotykane w domach, jednak się zdarzają. Jeśli jesteś fanką pięknie haftowanych, długich obrusów, warto na chwilę z nich zrezygnować. To pułapka. Zwisają sobie bezwładnie i kuszą, żeby się pod nie schować i pociągnąć. Z hukiem zrzucić na podłogę, razem z wszystkim co znajdywało się na stole. Pół biedy jeśli brzdąc ściągnie sam materiał. Wtedy to raczej obrus jest na przegranej pozycji. Gorzej jeśli zostawimy na nim talerz lub kubek z gorącą kawą…

Meble
Nie wszystkie są niebezpieczne. Jeśli jesteś mamą małego alpinisty warto pomyśleć o przykręceniu regałów czy komód do ściany. Szczególnie tych, których konstrukcja pozwala się po nich wspinać. Meble z szufladami zabezpiecz tak, by dziecko nie mogło ich na siebie ściągnąć, szczególnie jeśli w środku trzymasz coś, co może okazać się dla malucha atrakcyjne. Można też zabezpieczyć kanty mebli. To jednak zależy od ich wysokości i zaawansowania malucha w umiejętności chodzenia 🙂

Schody
Jeśli mieszkasz w domku lub wielopoziomowym mieszkaniu to warto zaopatrzyć się w bramkę. Nie zaszkodzi też od samego początku edukować malucha, jak poruszać się po schodach, jednak nie od razu pozwoliłabym na samotny trening.

Kwiaty
Tu sprawa jest prosta. Sprawdzasz, które są trujące i pozbywasz się ich na stałe lub wędrują na wysokie półki. Ja mam dwie lewe ręce do kwiatów i pod moją opieką przetrwają tylko te sztuczne. Na szczęście te nie są groźne 😉 Listę popularnych trujących kwiatów znajdziesz klikając [TUTAJ]. Jednym z nich jest bardzo popularna w świątecznym okresie gwiazda betlejemska.

Leki, chemia gospodarcza
Wszystko sio na górę, ewentualnie to zabezpieczonych szafek. I żadnego oszukiwania w czasie choroby, że tabletki to cukierki, uczulcie na to babcie, to stara metoda. Leki to leki, ich dla przyjemności się nie łyka, a łyka się tylko to, co rodzić poda. Reszta medykamentów grzecznie czeka sobie ukryta w szafce. Uważajcie też na wszelkiego rodzaju tabletki do zmywarek, prania czy kolorowe kuleczki zamiast płynu do płukania. Wszystko wygląda niezwykle interesująco i zachęca do zabawy. Lepiej schować tak, by nie trafiły w niepowołane rączki.

Jedzenie zwierząt
Z kotami w tym wypadku jest łatwiej, one szybciej nauczą się jedzenia na wyższym poziomie. Jeśli chodzi o psy, to dużo zależy od wielkości. Tym wielkim można podarować podstawki na miski – swoją drogą ułatwią im jedzenie, a mniejsze? No cóż, muszą nauczyć się walczyć o pożywienie 😉 Akurat nie przeraża mnie fakt, że Młody mógłby podjeść coś kotu, najwyżej nie dostanie kolacji, ale wiem, że są zwierzaki, które bardzo tego nie lubią. Jeśli Twój futrzak stroszy się, jak ktoś zbliża się do jego miski, warto ustawić ją w miejscu niedostępnym dla malucha.

Szukając informacji do tego artykułu zauważyłam pewną prawidłowość – w sieci znajdziesz mnóstwo porad pt. „Jak zabezpieczyć mieszkanie przed dzieckiem” – chyba autorzy znają możliwości niemowląt i wiedzą, że w tym starciu to mieszkanie może być na straconej pozycji 😉

 

Fot. steinchen/pixabay.com

Linki do wybranych przeze mnie produktów, to linki afiliacyjne. Jeśli zdecydujesz się kupić coś, klikając w jeden z nich, na moje konto wpłynie niewielka prowizja. Nie wpłynie ona jednak na Twoją cenę. Będzie mi jednak niezmiernie miło wiedzieć, że spodobała Ci się polecony przeze mnie produkt.

Zobacz także

  • Jak Mańka była mała, była wiecznie na misji samobójczej. Szafki, z których wywalała rzeczy najczęściej (czyli te z bielizną) w końcu zabezpieczyliśmy blokadami z Ikei, szuflady na własnym patencie przyblokowaliśmy listewką. Najciemniejsze wizje miałam związane z kuchnią. Raz: kafelki, dwa: kuchenka. Kupiliśmy stare używane łóżeczko na OLX i z jego boków zrobiliśmy DIY bramki ochronne na kółkach. Patent genialny 😀
    Każdy rodzic inaczej podchodzi do metod poznawania swiata swoich pociech 🙂 jedni obłożyliby malucha poduchami ze wszystkich stron, inni wychodzą z założenia „jak się nie przewróci to się nie nauczy” 🙂

    • Anna Prokopowicz

      Strasznie zainteresowały mnie te bramki DIY. Jak uchowały Ci się gdzieś zdjęcia to dawaj 🙂 Z pewnością się komuś przydadzą. Ja ciągle nie mogę znaleźć sposobu na zabezpieczenie naszego łózka, w którym Młody śpi

      • Tylko jedno się zachowało i całości nie widać. Barierki od łóżeczka + kółeczka, które można kupić w OBI i wszystko przymocowane do ściany. Jeździły dwa lata 🙂

        A łóżko obkładałam dookoła poduszkami, w sumie nadal to robię, bo Mańka kotłuje się na swoim, ale jak wyczuje opór w postaci poduszek to przestaje się kulać dalej 🙂

        https://uploads.disquscdn.com/images/11ac69a65a32aa84d85b8962fac3716389ab0054bf87dc3259a04c1adf0e6183.jpg

        • Anna Prokopowicz

          My póki co też działamy z poduszkami, ale Młody jest uparty, obawiam się, że je po prostu poprzesuwa. Widzę, że i bramki stanowiły wyzwanie. Próba pokonania przeszkody górą? 😉
          Ale patent dobry

  • Potomstwa póki co nie planuję, ale wiadomo, zawsze lepiej wiedzieć pewne rzeczy już na przyszłość… A swoją drogą, jak my byliśmy mali to nasi rodzice chyba nie mieli aż tylu zabezpieczeń! 🙂

    • Jak byliśmy z bratem mali to jedynym zabezpieczeniem w naszym domu były barierki na schody, więc to chyba znak czasów.. 🙂

      • Anna Prokopowicz

        Moi rodzice zastawiali kontakty, bo wyjątkowo nas interesowały. Myślę, że gdyby mieli możliwość to skorzystali by z zatyczek. Ale fakt, kiedyś przywiązywano do tego mniejszą wagę. Albo my – dzisiejsze matki – takie spanikowane 🙂

  • Matka Dietetyczka

    Już niebawem przed nami zabezpieczenie domu. Na szczęście piekarnik znajduje się wyżej niż tradycyjnie. Niebezpieczeństwo nr stanowić będzie kominek i schody.

    • Anna Prokopowicz

      O widzisz, cenna uwaga, zabrakło na mojej liście informacji o zabezpieczeniach kominkach, a to ważne. Tak to jest, jak się samemu nie ma. Poszukam i uzupełnię.

  • Hmm inwazja, dobrze nappisane 😀 Ja zabezpieczylam jedynie szafki i szuflady 😉 piekarnik ma szybę nie nagrzewającą się, pralka ma blokade rodzicielską, na parapet szkrabowi wchodzic nie przychodzi do glowy a nawet jesli to okna bardzo ciezko sie otwiera, kurki od kuchenki trzeba mocno wcisnąc i przekrec aby cos sie zadzialo, balkonu nie mamy, schodów tez nie , gniazdek ola boga nigdy sie nie czepiala, zwierzat w domu nie trzymamy, regalów nie ma, oprócz kuchni, kwiatkow nie jada, ale swego czasu bardzo lubila z nich ziemie 😉 A leki trzymam w szufladzie w stole gdzie nie ma uchytów do otworzenia 😀 A wiec w sumie mozna powiedziec ze jestesmy posiadaczami niemalze bezpiecznego domu 😀

    • Anna Prokopowicz

      Faktycznie, brzmi, jakbyś była MEGA przygotowana. Gratulacje 🙂

      • Coz na wypadek „inwazji” jakiej kolwiek trzba zawsze byc przygotowanym 😀 A w ty wypadku mamy czas na przygotowanie, przynajmmniej ok rok 🙂

  • Na pewno przygotowania są bardzo ważne. Niektóre niemowlęta potrafią być bardzo szybkie i pomysłowe. 😉

    • Anna Prokopowicz

      Zaskakująco szybkie 🙂

  • Sylwia Antkowicz

    Dużo tego. Moja córka własnie zaczęła raczkować, wiec tez pomału odkrywamy wszystkie niebezpieczne punkty domu. Na szczescie kot ma miski na półpiętrze, więc schody i miski zabezpieczone za 1 razem

  • Każde z naszych maluchów było/jest inne i potrafią wynajdywać miejsca o których bym nie pomyślała. Marzę kiedy będziemy mogli wrócić do lnianych obrusów na drewnianym stole 🙂

  • Żaneta Bomba

    Szczerze? Niczym nie zabezpieczalam. Mialam syna na oku i ma teraz prawie cztery lata i nic mu nie jest 🙂

  • www.swiattomskiego.blogspot.co

    Nie zabezpieczałam i nie mam zamiaru. Jakoś tak naturalnie wychodzi, że muszą się nauczyć ostrożności. Starszy(3,5) wie co może dotykać a czego lepiej nie. Mlodszy natomiast zaczyna zwiedzać mieszkanie i po prostu mamy go na oku.