Damsko-męskie Parenting

W prezencie podaruj mi czas

czas
Odkąd na świecie pojawił się Młody, czas nieubłaganie przyspieszył. Nie wiem, kiedy minął mi ostatni rok. I cholernie ciężko jest uwierzyć, że tego małego człowieka jeszcze niedawno nie było na świecie. Dziś mam wszystko. Zbliżając się do swoich 30-tych urodzin zastanawiam się, czego mogłabym sobie jeszcze życzyć. I jedyne, czego potrzebuję, to czas…

Nie mam bladego pojęcia, czym wypełnione były moje dni, zanim zostałam matką. Pamiętam, że czasem narzekałam na brak czasu. Potem myślałam, że na macierzyńskim to zdobędę góry. Zadbam o siebie, założę firmę, będę piękną żoną i cudowną matką. Nie byłam bardziej naiwna… Teraz widzę, jak czas ucieka mi przez palce. Wstaję skoro świt, zrobię śniadanie, rozwieszę zaległe pranie i bum… 16:30! Chciałabym odrobinę wydłużyć dzień. Znaleźć jeszcze chwilę na niezałatwione sprawy, niewypowiedziane rozmowy, na nicnierobienie…

Za mało, za szybko…

Z Młodym spędzam cały dzień, a i tak czasem mi mało. Znacie to uczucie, kiedy oglądacie dobry film kolejny raz i odkrywacie sceny, których zupełnie nie zauważyliście za pierwszym razem? „Film” z Młodym w roli głównej chcę oglądać kolejny raz. I kolejny. I kolejny… Chciałabym jego życie przeżyć dwa razy, nie przegapić żadnego uśmiechu, na pewno otrzeć każdą łzę, być jeszcze bliżej, czuć bardziej. Nie tracić chwil. Kiedy jestem z nim staram się nie trwonić czasu na pierdoły, choć wiem że nie zawsze mi to jeszcze wychodzi. Mam nadzieję, że kiedyś będzie pamiętał, że mama przy nim była. Zawsze, kiedy tego potrzebował. Zawsze na wyciągnięcie ręki.
Ale nie tylko czas z dzieckiem jest tym wartym przeżywania. Odkąd jesteśmy w trójkę, jeszcze mocniej cieszą chwile tylko we dwoje. Kiedyś mieliśmy siebie pod dostatkiem, czasem wydawało nam się, że aż za dużo. Nie docenialiśmy. Dziś musimy te chwile wykraść, ale przeżywamy je o wiele intensywniej. Zwykły wypad na nie do końca udaną pizzę na papierowej zastawie staje się długo wyczekiwaną randką. Dres i brak makijażu zupełnie w tym nie przeszkadza. Przez te krótkie chwile znów jesteśmy bardziej żoną i mężem niż mamą i tatą (choć oboje nerwowo sprawdzamy telefon, czy nie trzeba już wracać). Cieszymy się każdą minutą, bo wiemy że na kolejne trzeba będzie trochę poczekać.
Przez lata dom rodzinny, stał się bardziej domem rodziców. Zajęta budowaniem własnego, mam coraz mniej czasu na ucieczki „do mamy”. A ja potrzebuje ich do życia, jak tlenu. Choć teraz już zupełnie nie mam przed czy uciekać. Naładować baterie, przez chwilę być małą córeczką, bez odpowiedzialności i braku pomysłu na jutrzejszy obiad.

Zatrzymać czas

Jak sroka zbieram świecidełka, pamiątki i rzucam się jak opętana na każdego, kto mi obieca, że magicznie zatrzyma i zamknie czas. Możesz sprzedać mi wszystko, co pozwala „trzymać” blisko te najważniejsze chwilę. Lubię je przeżywać na nowo. Boję się, że zapomnę kiedyś emocje, które mi w nich towarzyszyły. Dam się naciągnąć na każdy kit, żeby temu zapobiec. I ciągle chcę wierzyć, że uda mi się choć spowolnić biegnący czas. Mam jeszcze tyle do ważnych momentów do przeżycia.
I tylko czasu chcę. W zdrowiu i spokoju. By kolejnym rankiem razem ścierać sen z powiek, na kolejne „kocham” wieczorem. Miliona krótkich chwil, którymi obdaruje tych najważniejszych. I kilku tylko dla mnie, żeby w głowie zrobić porządek. Całe moje szczęście już mam i tylko czasu potrzebuje, żeby cieszyć się nim jak najdłużej.

Zobacz także

  • Ja również chciałabym czasem zatrzymać czas…ale niestety, nie da się tak 🙁

  • Od pewnego momentu wiodę pozytywne i fajne życie. Mam najlepszego Mężczyznę pod Słońcem i genialne dwie (psie) córy.. Odkąd ich mam, odkąd mam moje 3 szczęścia, czas ucieka mi przez palce. Kładę się spać dokładnie z tym samym przeświadczeniem co Ty – chcę więcej wspomnień! Magia jest w szczegółach – w cieszeniu się z małych rzeczy:)

  • Posiadanie dzieci nauczyło i mnie, doceniać bardziej czas tu i teraz. Ciągle za szybko mi dni uciekają i tak jak mówisz, poranne obowiązki i bach już późne popołudnie. Dopiero oboje byli tacy maleńcy…

  • Kilińska

    przepięknie to napisałaś. tak szybko i często zapominamy o tych takich prostych gestach i momentach wobec siebie. siebie nawzajem, ale zobacz jak często też wobec samych siebie. wszystko to ma być dla kogoś, dzieci, męża i rodziny. a dla nas? gdzie jest czas dla nas? a potrzebujemy go nawet wtedy, kiedy twierdzimy, że najbardziej pragniemy spędzać czas razem. nie osobno.

  • Niestety czas płynie coraz i coraz szybciej… Ale też dzięki temu, że mam tego coraz większą świadomość to jak najwięcej staram się z tych dni czerpać.

  • Cudownie jest umieć cieszyć się małymi, zwykłymi rzeczami. Bo właśnie w takich małych, codziennych „zwyczajnościach” kryje się szczęście. Ostatnio doszłam do wniosku, że wiele z takich momentów tracę, bo ciągle myślę, ile jeszcze jest do zrobienia, co jest w planach itd. Fajnie byłoby zatrzymać na chwilę czas, wcisnąć pauzę, nacieszyć się i…wrócić do zadań 🙂