Parenting

Podróż z dzieckiem w Pendolino

Pendolino

Za nami pierwsza podróż pociągiem. Rzuciliśmy się na głęboką wodę i od razu pokonaliśmy 600 km. Na środek lokomocji wybraliśmy pendolino i przedział dla rodzin z dziećmi. Nie było najgorzej, jednak do ideału trochę zabrakło.


W wycieczce towarzyszyła nam babcia Młodego, tym samym wykupiłam trzy bilety w czteroosobowym przedziale. Uknułam siebie, że w ten sposób w przedziale będziemy sami. Skoro to miejsca dedykowane matkom z dziećmi, to nikt raczej pojedynczego biletu nie wykupi. Zdziwienie moje było wielkie, kiedy 3 minuty po nas dołączył do nas czwarty pasażer. Okazało się, że intercity normalnie sprzedaje wolne miejsca w przedziałach dedykowanych rodzinom. Ok, biznes to biznes i kasa musi się zgadzać. Jednak liczyłam, że będę mogła w spokoju i dyskretnie nakarmić po drodze Młodego, a wykładanie cycka na wierzch przy bardzo miłym, ale jednak obcym chłopaku, nie była najciekawszą perspektywą.

Biznes mama?

Przedziały dla rodzin z dziećmi chyba nie do końca zostały faktycznie dla nich przygotowane. Ponoć w teorii były przedziałami biznesowymi, którym nadano nową funkcję. Chwali się fakt, że w ogóle o dzieciach pomyślano. Jednak kilka dodatkowych ugodnień znacznie uprzyjemniłoby podróż. Jadąc z maluchem nie liczcie, że położycie śpiące dziecko na kanapie pociągu. Przedział wyposażony jest w cztery zupełnie oddzielne fotele, a ich wysunięcie jest tak małe, że na niewiele się zda. Jadąc w dłuższą podróż musicie liczyć się z tym, że śpiącego bąbla będziecie trzymać na kolanach.

Światłem po oczach

Ogromnym minusem jest światło, a właściwie brak możliwości jego wyłączenia. Do celu naszej podróży dotarliśmy tuż przed 22. O tej porze Młody zwykle jest już po pierwszym nocnym karmieniu i przekręca się na drugi bok. Niestety nadmiar atrakcji i mocne światło, którego w żaden sposób nie dało się przyciemnić sprawiły, że nie udało mu się zasnąć. Kimnął, jak tylko wyszliśmy z pociągu…

Przewijaj na kolanie

W okolicach przedziałów dla matek z dziećmi zdecydowanie zabrakło miejsca na wózki, tego na bagaże również nie było za wiele. Na szczęście udało się zmieścić, a wózek stał pod czujnym okiem pani z obsługi pociągu. W żaden jednak sposób nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć brak przewijaka. Właściwie przewijak gdzieś w pociągu był, jednak nie w wagonie, w którym były dedykowane dzieciom przedziały. Nie odważyłam się z Młodym na rękach latać po pociągu w poszukiwaniu miejsca do przewinięcia, tak więc nasz niespodziewany towarzysz podróży narażony był na dodatkowe atrakcje.

Za zimno, za ciepło

W tych starszych (bardziej hałasujących i bardziej śmierdzących) pociągach istniała (teoretyczna) możliwość regulacji światła i nadmuchu powietrza. Tutaj tego zabrakło. Klimatyzacja sterowana jest dla całego wagonu, a światło daje po oczach niezależnie gdzie siedzisz. Starszym dzieciom z pewnością przypadną za to do gustu ukryte stoliki, na których można się bawić, rysować, generalnie robić wszystko, co pomoże skrócić podróż.

Przedział wyposażony jest w lampki dla każdego z pasażerów i kontakty (wiem, marudzę, ale mogłyby być zabezpieczone – były dokładnie na wysokości łapek Młodego).

Szybko do celu

Na plus zaliczamy czas podróży. Tę samą trasę samochodem pokonujemy w 6-7 h, pendolino potrzebowało na to 5,5 h. Komfort jazdy dla malucha również jest nieco większy w pociągu – w końcu nie jest uwięziony w foteliku, tylko może hasać swobodnie po przedziale. Jednak za taką cenę biletu, oczekiwałabym czegoś więcej.

 

Od pociągów z wszami w fotelach i toaletach tak obrzydliwych, że na samo wspomnienie łzy stają w oczach zrobiliśmy ogromny skok naprzód. Jeszcze kilka niewielkich kroczków i będzie naprawdę idealnie. Gdybym teraz miała wybierać, na krótkiej trasie jednak zdecydowałabym się na samochód, na długiej – skłaniałabym się ku podróży pociągiem.

Zobacz także

  • nietypowyblogparentingowy

    Jechałam z córką, gdy była w podobnym wieku. Co prawda pendolino to nie było, a zwykła kolej, ale obiecany był przedział dla rodziców z dzieckiem. Miałam jechać sama z córką, więc byłam przekonana, że dołączą do nas jeszcze dwie osoby. Jakie było moje zdziwienie, gdy przedział okazał się 8-osobowy, a sprzedali… 9 biletów. Jeden z tatusiów musiał 7 godzin stać. Przewijaka (obiecanego!) brak, nie mówiąc o miejscu na wózek. Ten został między jednym a drugim wejściem do pociągu, a ja jak oszalała prosiłam stojącego Pana o zerknięcie, czy jeszcze owy wózek leży, co każdą stację. Tragedii nie było, ale biorę już poprawkę na przyszłe podróże 🙂

  • My planujemy zakup samochodu właśnie ze względu na narodziny córci i pewnie dopiero wtedy udamy się w pierwszą podróż z nią xp ale dobrze poznać jakąś opinie o tych pendolino pod takim kontem, wiadomo jak się nastawić w razie co

    • Samochodem już pokonywaliśmy tę trasę, jak Młody miał zaledwie 3 miesiące. Póki większość przesypiał było ok, teraz przez większość trasy szaleje i nie wyobrażam sobie, jak zapiąć go w foteliku na 6h. Pociąg sprawdzał się dużo lepiej.

  • Też słyszałam, że miały to być przedziały biznesowe, dlatego nie do końca są dostosowane do realiów podróżowania z dzieckiem. Ale rzeczywiście należy się cieszyć, że wreszcie coś się zmienia i nawet przewoźnicy myślą o komforcie podróży z dziećmi. Nie mają zresztą wyjścia, klienta przyciągnąć jakoś trzeba.

    Szkoda, że taka podróż wciąż wiąże się z mnóstwem niedogodności – dlatego wciąż mam opory i wolę podróżować autem.

  • nawylocie

    Net nadal kuleje?

  • ja niedługo będę testować Pendolino… lubię jeździć pociągami (chyba najbardziej starymi regionalnymi i InterCity z lat 80., ale Flirty też są super). Z jednej strony lubię stare pociągi, a z drugiej… Flirt, który jest dosyć nowoczesny, naprawdę mi przypasował – przekonam się 🙂

    • Dla mnie bomba. Przy samotnej podróży (bez dziecka) jest strzałem w dziesiątkę. Również lubię jeździć pociągami, ale zawsze wysiadałam z nich zmęczona. Tutaj jest inaczej 🙂 Polecam!

  • Pendolino to luksusy, bo kiedy ja ostatni raz podróżowałam z dzieckiem pociągiem, była mroźna zima i wysiadło ogrzewanie, a do tego pociąg-rupieć stanął w szczerym polu na ok. 40 minut. To nie było fajne doświadczenie i chyba jedno z gorszych, a ze swoimi dziećmi podróżuję praktycznie od ich pierwszych tygodni ich życia różnymi środkami transportu. Chyba potrafimy się dostosować 😉

    • Jasne, wszystko da się przeżyć. Fajnie jednak, że coraz częściej przewoźnicy myślą o takiej grupie społecznej jak matki z dziećmi 😉

  • Lubię jeździć pociągami – pokonałam nimi wiele tysięcy km – ale podróż z maluchem (niezależnie, czy w przedziale dedykowanym rodzinom, czy nie) i wszystkimi potrzebnymi rzeczami, to musi być nie lada wyzwanie.

    • Kwestia dobrej organizacji 🙂 A jeśli do tego przewoźnik staje na wysokości zadania to podróż naprawdę może być przyjemnością

  • Podróżowanie pociągami to fajna przygoda, oczywiście wszystko zależy od tego, gdzie się podróżuje i czy samemu, czy też z dziećmi. Pendolino nie miałam przyjemności jeszcze jechać, ale jak widać i dla Was to była nowa przygoda i doświadczenie 🙂 Miłych dalszych wojaży krótszych i dłuższych oraz dużo zdrówka Wam życzę i pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Od dawna już nie podróżowałam pociągiem, nie wliczam jednej przejażdżki regionalnym pociągiem, ale wspomnienia z tych wojaży nie mam za dobre. Świetnie, że idzie ku lepszemu, może uda mi się przetestować nowe standardy w te wakacje? 🙂
    Bookendorfina

  • Jeszcze nie miałam okazji jechać pendolino…

    • Generalnie jestem na tak. Największą różnicą między pendolino a zwykłym pociągiem (poza czystością) jest cisza. W końcu nie wysiadam z pociągu z bolącą i „jadącą dalej” głową. Zdecydowanie większy komfort jazdy. Tylko trochę nad szczegółami muszą popracować.

  • Tego typu relacje są bardzo przydatne podróżującym rodzicom. Próbuj ją gdzieś puścić dalej np do Rzecznika. Być może Twój głos pomoże ulepszać komfort podróżującego rodzica z dzieckiem!

  • Byłam ciekawa, jak podróżuje się z dzieckiem Pendolino. W takiej podróży przerażało mnie zapełnianie czasu dziecku rozrywką, no bo wcześniej czy później zacznie się nudzić, wiercić. Dziecko nie wysiedzi. Szkoda, że nie było obok miejsca do przewijania. To dziwne, że dali wam do przedziału tego chłopaka. Myślę, że skoro sam wybrał taki przedział, to nie powinien mieć pretensji o przewijanie.

  • Ja jako dzieciak lubiłam podróże pociągiem i jakoś wtedy standard był dużo gorszy, a człowiek i tak się dobrze bawił. Dla dzieci to, co dla nas dorosłych, nie jest aż tak istotne, bo atrakcją sama w sobie jest możliwość jazdy pociągiem.

  • Justyna Szmuc

    uwiebiam jazdę pociagiem 🙂

  • Do ideału rzeczywiście brakuje, ale miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie jeszcze lepiej 😉

  • Podziwiam Cię, że zdecydowałaś się na taką podróż. Na pewno nie jest łatwo, bo jeśli popatrzymy na to ile bagażu musi mieć matka podróżująca z dzieckiem, to nie wyobrażam sobie, aby sama z tym całym majdanem była w stanie się do pociągu zapakować i potem wysiadać. Dobrze, że miał Ci kto pomóc.