Parenting

Nie mam pytań…

ciąża, niepłodność

Mam dziecko. Jedno. Zdecydowałam się na nie w wieku 28 lat, urodziłam jak miałam 29. Pragnęłam go od zawsze. Być może kiedyś jeszcze zdecyduje się zajść w ciążę, choć na razie nie planuje. Czy ta wiedza o mnie coś zmienia?

Niestety nie u wszystkich sprawa wygląda tak prosto. Czasem nie chcą, czasem nie mogą, a czasem sytuacja życiowa nie ułatwia decyzji o dziecku. Jednak żaden z tych powodów nie upoważnia innych do wypytywania. A na pewno z tymi wścibskimi pytaniami się kiedyś spotkaliście. To kiedy zrobicie sobie dziecko? Już 3 lata po ślubie? Najwyższy czas na dziecko. Macie jedno? Czas zrobić drugie! Jakby prokreacja w ogóle nie zależałą od zainteresowanej pary, a od reszty społeczeństwa.

Nie pytaj, jeśli nie jesteś gotowy na odpowiedź

Jasne, mnie też czasem zżera ciekawość. Jednak wiem, że moje pytanie może kogoś zranić. I Ty też, Drogi Czytelniku, zastanów się, czy wiesz co zrobić, jak już odpowiedź dostaniesz. Wiesz co powiedzieć, kiedy usłyszysz: Nie możemy mieć dzieci. Nie stać nas na kolejne dziecko. Właśnie straciliśmy dziecko. Nie układa nam się, więc nie chcemy mieszać w to kolejnych dzieci. Staramy się, ale nie wychodzi. Co odpowiesz na to? Wiesz, jak zareagować?

Dzieci w umysłach wielu są dobrem narodowym. Niestety nie zawsze wiąże się to z realną troską. Natomiast z wtrącaniem się już tak. Jak tylko na teście pojawią się dwie kreski, ludzie wariują . Każdemu wydaje się, że ma prawo doradzić, pouczyć i podyktować, jak żyć, co jeść i kiedy chodzić spać. W końcu nosi w sobie nowe życie! No i wygląda na taką, co to nie wie i potrzebuje tych wszystkich rad. A potem kobieta rodzi. W czasie porodu na jej czole pojawia się czerwony napis „nic nie wiem, powiedz mi co robić”. Więc zachęcone tym zaproszeniem starsze panie w sklepie, panowie w parku i życzliwe inaczej koleżanki wykładają nieszczęsnej matce, jak ma wychować swe pacholęcie.

Gorzej, jak „złote rady” pojawiają się jeszcze wcześniej. Na temat tego, kiedy powinniśmy zdecydować się na dziecko, drugie, kolejne. Ludzie z zamiłowaniem zaglądają innym do łóżka.  Zupełnie nie czują skrępowania. Nie proszeni doradzają: Przestań o tym myśleć. Moja koleżanka wyjechała na wakacje i zaszła. Zmień dietę. 9 tydzień to nie dziecko, nie ma o co płakać. Przecież już jedno masz, dlaczego płaczesz. Dziecka scala związek. Dwoje chowa się lepiej. Z wiekiem jest trudniej. 

Takie słowa nie zmieniają absolutnie niczego. Za często jednak ci, co je wypowiadają, nie przejmują się konsekwencjami. A z tymi konsekwencjami zmierzyć się musi para, która ma już całą masę problemów na głowie. Niepłodność może dotknąć każdego. Zżera do kości. Choruje na nią cała rodzina. Jesteś pewien, że zadając zwykłe pytanie To kiedy dzieci? nie posypiesz solą otwartej rany?

Presja społeczeństwa, by posiadać dziecko jest ogromna. Stres z pewnością nie pomaga uporać sobie z problem niepłodności. Zanim więc dołożysz bezdzietnej parze kolejnych nerwów zastanów się, czy na pewno jesteś tak blisko, by mieć prawo zapytać, czy wiesz jak zareagować i czy pytasz z czystej ciekawości, czy z prawdziwej troski…

fot. pexels/pixabay.com

Zobacz także

  • Bardzo głęboki i przemyślan artykuł. Mam dziecko. Jedno.:) zdecydowałam się na nie po 30. Zanim się to stało, czułam presję rodziny, znajomych, jednak i tak decyzję o macierzyństwie podjęłam dopiero wtedy, kiedy sama tego chciałam i byłam gotowa. Najbardziej rozbawił mnie fakt, że „gadające głowy”, które wcześniej namawiały do założenia rodziny wcale nie ucichły – mój syn nie skończył jeszcze kilku miesięcy, a ja już słyszę „to kiedy kolejne?”. Odpowiedź mam zawsze tę samą: „Jak się zdecydujemy”. Myślę, że to bardzo indywidualna kwestia i zadawanie takich pytań zarezerwowane jest wyłącznie dla najbliższych.

  • Na szczęście z niepłodnościa problemu nie mam, ale nawet nie chce sobie wyobrażać co czują ludzie których to dotyczy. A ci wszyscy „zyczliwi” co mają pełno pytań i samych „dobrych rad” to jest ich na pęczki na każdym kroku i wtrącają się dosłownie we wszystko. Ja wciąż w ciąży chodzę a już mam dosyć. Każdy wie wszystko lepiej niż ja- matka tego dziecka która nosi je od 9 miesięcy pod sercem. Nie, ja nie wiem noc, ale wszyscy wokół sa specjalistami….