Damsko-męskie Parenting

Jak zostać żoną, stając się matką

malżeństwo

Miał być pseudomoralizatorski tekst o tym, jak być dobrą żoną. Miał, bo wydawało mi się, że radzę sobie z byciem żoną całkiem nieźle. Ale potem mój mąż uświadomił mi, że do miana perfekcyjnej żony trochę mi brakuje. Więc nie będzie 17 porad, jak łączyć bycie matką z byciem żoną. Nie będzie propozycji, pozycji i wskazówek. Będzie za to anty-lista rzeczy, których nie powinnaś robić absolutnie pod żadnym pozorem. Jeśli chcesz zachować męża i spokój.

1. NIE matkuj!

Z pewnością mąż jakąś matkę już ma. Lepszą, gorszą, ale swoją robotę zrobiła. Wychowała faceta, którego masz przed sobą. Wiem, sporo można by poprawić, ale daj sobie spokój. Przecież go kochasz. Spróbuj na moment zapomnieć o skarpetkach w kącie, nieopuszczonej desce i przestań zrzędzić. Zostaw coś dla swoich dzieci. Zdradzę Ci też pewną tajemnicę, jaka by nie była, z matką nie wygrasz, a walcząc z teściową o względy męża możesz sporo stracić.

2. NIE zapominaj!

Że poza dzieckiem, masz faceta w domu. Jaki chłop jest, każda wie. Czasem ego trzeba pogłaskać, czasem za uchem. Niech ma, niech wie, że jesteś też ciągle dla niego. Niech pamięta, że nie zamienił żony, na opiekunkę do dziecka. Głupie jak but, ale znajdźcie czas dla siebie. I zróbcie coś, co robiliście do tej pory. Szybki numerek, serial czy wspólna drzemka na za małej kanapie. Śmiało. Byleby razem.

3. NIE sprzątaj!

Nie to, że całkiem, jakoś trzeba żyć. Ale jeśli masz do wyboru wieczór z mężem sam na sam i przegląd rzeczy w szafie, to błagam Cię, nie sprzątaj! Jeszcze zdążysz. A czasu dla Was dwojga będzie coraz mniej. Warto łapać każdą chwilę. Ostatecznie możecie tę szafę przejrzeć razem i świetnie się bawić śmiejąc się z dziwnych, które nosiliście.

4. NIE zmieniaj go!

Czas Was zmienia, dziecko Was zmienia. Sami sobie w głowach nie mieszajcie. Dajcie sobie czas, obserwujcie i zobaczcie, co wyjdzie z eksperymentu „rodzina”. Wyjdziecie z tego cało, ale wyjdziecie inni. I nie rzucaj wyświechtanym „kiedyś było lepiej”. Ty też już w jeansy z liceum nie wejdziesz. Kiedyś było INACZEJ. Nie lepiej, nie gorzej, po prostu inaczej. Ba, za kilka lat znów wszystko się pozmienia. Jak będzie obok siebie, to jakoś to przetrwacie.

5. NIE wyręczaj!

Twój mąż też jest rodzicem. Zakładam, że całkiem niezłym. Nic tak nie podcina jajek, jak ciągłe „to nie tak, lepiej zrób inaczej, źle trzymasz, bawisz, smarujesz tyłek”. Uwierz, że waszemu dziecku nic nie grozi, nawet jak ten tyłek raz czy dwa będzie źle posmarowany. Owszem, wspieraj, podpowiadaj, ale nie tłumacz jak dziecku metodę zapinania pieluchy. I nie daj borze zielony, nie rób tego za niego. Pozwól mu być tatą i bądź dumna. Nic tak frajdy nie sprawia, jak radość dziecka i ojca, gdy widzą siebie nawzajem.

6. NIE udawaj!

Jesteś zmęczona? To nie lataj z wywieszonym jęzorem na odkurzaczu. Chcesz spać? To nie rozpoczynaj dyskusji o stanie o stanie gospodarki. Wygodnie Ci w dziurawych legginsach? To nie wbijaj się w obcisłe jeansy. Przed Wami całe życie. Jak teraz zaczniesz udawać, za kilka lat spojrzysz w lustro i powiesz „dzień dobry” tej pani co to ją kojarzysz, ale już nie bardzo wiesz gdzie poznałaś. Bądź sobą i pozwól sobie być czasem gorszą matką i gorszą żoną. Najważniejsze, bądź przy tym wszystkim szczera. Ze sobą, z mężem, z dzieckiem.

7. NIE unikaj kłótni!

Byłoby kłóć się, ale lista zakłada, że ma być na „nie”, więc jest tak. Czy jakoś tak. Kłótnie oczyszczają. Wywalają na wierzch to wszystko, co siedzi za paznokciami i uwiera. I jak tak uwiera i kłuje to w końcu człowieka szlag trafia, a lepiej żeby nie trafił. Lepiej zawczasu wszystko z siebie wypluć, wyrzygać i na czysto wrócić do siebie. Im dłużej się ten syf zbiera, tym gorzej później oczyścić atmosferę. Jak raz na jakiś czas człowiek sobie trzaśnie szafką, to mu tak jakoś lżej na sercu. I dużo lepiej tą szafką trzasnąć za spodnie w kąt rzucone dwa tygodnie temu, niż czekać aż się jakiś poważny temat trafi.

8. NIE milcz!

Lub inaczej: mów. Mów, co ciśnie Cię od środka, leży na sercu i męczy po nocach. Mów i słuchaj. Rozmawiajcie. Dużo. Często i o wszystkim. Nie wymieniajcie informacji i nie rzucajcie sobie poleceń. Żadne „wstaw pranie” i „ziemniaki w lodówce”. Rozmawiajcie o rzeczach ważnych i błahych. Zaplanujcie przyszłość i obgadajcie sąsiadkę. Zamiast wieczorami siedzieć i modlić się nad prasowaniem, połóżcie się wcześniej do łóżka i gadajcie do oporu. Pamiętasz jeszcze, jak na początku związku gadaliście przez całe noce? To cholernie zbliża.

9.  NIE mów nie (nie zawsze)

Seks też zbliża. Na maksa wyświechtany frazes, ale im częściej powtarzany, tym bardziej prawdziwy. Seks to nie wszystko, ale bez seksu… może być krucho. Wiem, że dziecko zaanektowało Wasze łóżko i generalnie golisz nogi od wielkiego dzwonu. Ale heloł. Na wszystko są sposoby i jeśli tylko znajdziecie w sobie odrobinę chęci, to się uda. Serio.

Dychy nie będzie. 9 punktów wystarczy. Jak ogarniecie z tego 3, też będzie dobrze. Ważne, żeby próbować. Być ze sobą i walczyć o siebie. Nawet kiedy wydaje Wam się to cholernie trudne. Trudno to się samemu żyje.

Zobacz także

  • Celne spostrzeżenia, czasami ulatują w natłoku codzienności, a przecież często tak niewiele potrzeba. 🙂

  • Krystyna Polek

    hmm wiesz co, jestem żoną od 8 lat ale o kilku Twoich przytoczonych zasadach zapominam… chyba trzeba je aktywować – Dzięki za przypomnienie!

    • Anna Prokopowicz

      Cieszę się, że się przydadzą. Sama pisałam, a czasem zdarza się zapomnieć 😉

  • hehe świetne wskazówki. Niby oczywiste a jednak nie zawsze 🙂

    • Anna Prokopowicz

      Czasem te najprostsze i najbardziej oczywiste są najskuteczniejsze 🙂

  • Święta prawda 🙂 Część z tych punktów przekazała mi mama, część wypracowaliśmy z mężem sami, ale z pewnością każdy z nich jest ważny i potrzebny! Facet to facet, trzeba mu poświęcić uwagę i traktować go jak faceta. I zgadzam się z Tobą, że seks jest baaaardzo ważny – buduje bliskość i pewność siebie.
    I chociaż nie zawsze pamiętamy o każdej z tych spraw, warto raz za czas przypomnieć sobie, że oprócz bycia mamą, nadal jesteśmy żonami 🙂

  • Ciekawe wskazówki. Póki co bez dziecka sprawa nie jest jeszcze tak skomplikowana 🙂 Wszystko jeszcze przede mną!

  • Matka Wielowymiarowa

    Dobre! 😁

  • Kaczmarkowa Kraina

    Sama prawda 😉
    Są to sprawy niby tak oczywiste a często o nich zapominamy, dziecko dużo zmienia ale nasi mężowie nadal są tymi których pokochałyśmy wszystko jest do wypracowania 😉

  • Rozmawiaj i staraj się zrozumieć.

  • Aleksandra Waliczek

    Ciągle tylko to „nie” i „nie” 😛 Żarcik 😉
    Cenne rady.

  • NIE miałam problemów z tymi punktami jako żona stająca się mamą, ale muszę przyznać, że najgorszym wrogiem związku jest wtedy brak czasu dla siebie. Dobrze umieć go jednak wygospodarować, mimo wielkiej zmiany w życiu 😉

  • My dalej dużo ze sobą rozmawiamy, choć zdarza się już zasypiał w połowie zdania 😉