Parenting

Internet szkodzi matkom

fora dla mam

O szkodliwości Doktora Google grzmiało już wielu lekarzy. Ja aż tak sceptyczna nie jestem. Sama wielokrotnie korzystałam z internetowych porad i przeczesywałam sieć w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Wiele razy udało mi się takową znaleźć. Jednak zawsze, kiedy chodziło o zdrowie – moje, czy dziecka – weryfikowałam znalezioną odpowiedź u specjalisty. I nigdy Internet nie stanowił dla mnie wyroczni, jeśli chodziło o nagłe przypadki. Mam wrażenie jednak, że dla wielu matek, zadanie pytania na internetowym forum, zastępuje wizytę u lekarza – czy o zgrozo – na pogotowiu…

W ostatnim czasie często przeglądam facebookowe grupy dla mam w poszukiwaniu inspiracji do tekstów. Sporo tam pytań, jeszcze więcej odpowiedzi. Przydatne narzędzie dla mniej doświadczonych. Jednak poczucie anonimowości i tendencja do przemądrzania mogą okazać się bardzo niebezpieczną pułapką. Wielokrotnie trafiłam na pytanie czy prośbę o pomoc w sytuacji, w której ja z Młodym gnałabym już do lekarza. Z jakiegoś powodu wiele mam, zamiast sięgać po profesjonalne porady woli zadać pytanie na forum i czekać, aż ktoś łaskawie udzieli odpowiedzi…

Kiedy warto

Są sytuacje, kiedy to się sprawdza, kiedy chcemy się porównać z innymi i czekanie na odpowiedź nas nie boli. Zdobywamy wtedy wiedzę, szukamy podpowiedzi, kierunkujemy swoje myśli. Czasem trafiamy do internetowego lekarza, bo ten realny nas po prostu olał. Ile razy zdarza się, że matka doskonale wie, że coś jest nie tak i szuka wsparcia wśród specjalistów, a jedyne co słyszy to „tak się może zdarzać” czy „ja nie widzę nic złego”. I bardzo dobrze, że wtedy szukamy bardziej doświadczonych, którzy tym cennym doświadczeniem zechcą się z nami podzielić. Zdarza się również, że porada udzielona przez lekarza nie do końca się sprawdza i może ktoś podpowie, co jeszcze można w naszej sytuacji zrobić. Póki towarzyszy nam w tym wszystkim zdrowy rozsądek, może nam to wyjść na dobre. Mimo wszystko warto najżyczliwsze porady sprawdzić u zaufanego specjalisty, pamiętając, że każde dziecko i każdy przypadek jest inny.

Kiedy szkodzi

Czasem jednak zdrowy rozsądek zawodzi… Efekty tego można znaleźć właśnie na facebookowych grupach wsparcia dla mam. Zdarzają się tam takie kwiatki, jak pytania co zrobić jeśli dziecko poparzyło się wrzątkiem i pojawiły się bąble czy jak reagować na krwawienia w ciąży. Jak na mój gust takie sytuacje wymagają natychmiastowej reakcji… w postaci kontaktu z lekarzem! Zresztą często można trafić na właśnie takie odpowiedzi. Mimo to, pojawiają się kolejne pytania i kolejne osoby zamiast umówić wizytę czy wybrać się na izbę przyjęć, zasiadają przed komputerem i czekają na objawienie… O skutkach takiego postępowania nie chcę nawet myśleć.

Specjaliści, wszędzie specjaliści

To, że Polacy znają się na piłce, polityce i medycynie jest wiedzą powszechnie dostępną. Jednak, czy z porad takich domorosłych ”medyków” skorzystamy, zależy już od naszego poczucia odpowiedzialności. Czasem od ilości pytań, przeraża mnie bardziej ilość i złożoność odpowiedzi. A może przede wszystkim łatwość, z jaką „internetowym lekarzom” przychodzi wyrokowanie cudzego życia. Bo jak inaczej można nazwać fakt, że na te wszystkie pytania KTOŚ odpowiada? Ja miałabym ogromny opór, żeby w takiej sytuacji powiedzieć komuś „ja też krwawiłam w ciąży i nic się nie stało, nie martw się” lub „ja krwawiłam i poroniłam, pewnie już po wszystkim” (a to autentyczne odpowiedzi). Zastanawiam się, czy te same osoby, tak chętnie radziłyby, patrząc pytającemu prosto w oczy, a nie w ekran komputera. Lub gdyby za swoje porady musiały wziąć odpowiedzialność. Nikt przecież nie zgłosi się do sądu mówiąc, że „w internecie ktoś napisał, że tak będzie dobrze, a teraz jestem chora, chcę odszkodowanie”. Za mylne opinie lekarze ponoszą kary. Za głupie komentarze nie idzie się siedzieć… Niestety…

 

 

fot. unsplash/pixabay.com

 

 

 

Zobacz także

  • Melduję Gotowość

    Aż się nie chce wierzyć, że ktoś takie odpowiedzi daje… Ja się w takich sytuacjach nie udzielam, bo i po co skoro się nie znam?

  • Super dzieciaczki

    Masz rację. Też zaobserwowałam to zjawisko, choć ostatnio widzę dopiski. Idę do lekarza, ale dopiero … , co mogę zrobić … ???

    • To fakt, dostępność lekarzy w naszym kraju nie ułatwia pewnych rzeczy. Sama też często pytam przed wizytą, bo wtedy wiem na co zwracać uwagę będąc u lekarza, ale niestety wielu osobom wciąż wystarcza pytanie na forum…

  • Też czasami nie mogę wyjść z podziwu, kiedy czytam fora dla mam. Dlatego bardzo rzadko się tam udzielam, bo kiedy już mam ochotę coś napisać po przeczytaniu kilku komentarzy ręce opadają mi za nisko, żeby sięgnąć klawiatury. Myślę, że wszystko z umiarem. Nie zawsze takie fora, czy grupy są złe, ja na przykład tam się dowiedziałam, żeby nie podawać dziecku ibuprofenu przy ospie. Ale są i takie kwiatki, że szkoda gadać.

  • O tak! Ale to tyczy się nie tylko środowiska parentingowego, ale właściwie każdego innego. Internet jest super, ale trzeba umieć z niego korzystać z głową :).

  • Gdyby wszystko, o czym można przeczytać w internecie, było prawdą, to śmiertelność internautów wzrosłaby wielokrotnie. 🙂

  • Magda

    Niestety, ale szukanie porad w Internecie (zwłaszcza tych zdrowotnych) stało się już istną plagą. Gdyby chociaż ludzie potrafili oddzielić ziarno od plew i z dystansem spojrzeć na to, co wyczytali. Sama czasem czytam, ale raczej w celach poglądowych. Niedługo zostanę mamą i jakoś jeżeli chodzi o zdrowie mojego dziecka nigdy nie zaryzykowałabym porady internetowej zamiast wizyty u lekarza. Zatrważające jest, że niektóre matki tak właśnie robią. Pozdrawiam. http://www.mama-to-ja.bloog.pl

  • Też się czasem nadziwić nie mogę temu, że ludzie mają czas na zadawanie pytań w internecie, ale żeby np. zadzonić do przychodni czy pojechać na izbę przyjęć to już nie. Nie wiem czy to wychodzi ich lenistwo czy może głupota?

  • Nie szukam diagnoz w necie. Zdecydowanie wolę telefon na infolinię i rozmowę z lekarzem

  • Dr Google nie był i nie będzie dla mnie utorytetem. Owszem czasem coś sprawdzam w sieci ale zawsze kieduję się opinią zaufanych lekarzy, z którymi mam bezpośredni kontakt. W sieci można napisać wszystko i niestety w większości przypadków takie „złote rady” mijają się z prawdą.