Zabawki

Gryzak Żyrafa Sophie

żyrafa sophie

Poszukując czegoś, co ukoi moje nerwy i dziąsła Młodego, trafiłam na Żyrafkę Sophie. Nie ukrywam, pierwszą reakcją na gumowego zwierzaka był opad szczęki na podłogę. Cena – ok. 75 zł – to całkiem sporo, jak na gryzak, szczególnie że można znaleźć egzemplarze już za 5 zł. Różnica kolosalna. A czy taką samą różnicę odkryłam w użytkowaniu?


Pierwsze chwile z żyrafą były trudne. Młody zachwycił się gryzakiem, wyciągnął po niego rączki, wsadził do paszczy i zapłakał. Powtarzało się to za każdym razem, kiedy dorwał Sophie. Byłam całkiem blisko oddania felernej zabawki kotu, ale bardzo dobrze, że tego nie zrobiłam. Problemem okazały się umiejętności. Kiedy Młody pierwszy raz chwycił Sophie, jedyne co potrafił robić swoim jęzorem to ssać, a pysk żyrafy za Chiny się do tego nie nadawał. 3 miesiące w naszym przypadku to odrobinę za mało, choć producent deklaruje, że zabawka nadaje się już dla miesięcznych szkrabów. Wystarczyły jednak 3-4 tygodnie i Młody załapał co można zrobić z żyrafą. Teraz już na sam jej widok szeroko otwiera dzioba i zajada nic nieprzeczuwającą, uśmiechniętą Sophie. Co więcej, ciężko jest mu ją odebrać i muszę przyznać, że żadnego gryzaka nie maltretuje tak wytrwale. Chwilę próbuje odgryźć ucho, poprzygląda się radosnym oczkom, by już za momencik miętolić kopyta.
Od początku Młody nieźle radził sobie z trzymaniem żyrafy. Długie, cienkie nogi i szyja znacznie ułatwiają zabawę. Teraz dzięki nim nie tylko sprawnie trzyma, ale też kręci na wszystkie strony i przekłada z łapki do łapki. To jedna z większych zalet Sophie i powód dla którego producent sprawił, że jest żyrafa a nie pulchnym mrówkojadem. Sprawdza się zdecydowanie lepiej niż różnorakie gryzaki, których Młody nie potrafił dobrze chwycić lub wycelować nimi do buzi.
Co do smaku i zapachu? No cóż, nie odważyłam się zanurzyć w niej swoich kłów, ale Młody w ciemię bity nie jest. Niesmaczna żyrafa odpadłaby w przedbiegach. Dla mnie ważniejsze jest to, że jest wykonana z naturalnych materiałów i jeśli Młodemu uda się odgryźć jej ucho to jedyną konsekwencją będzie to, że zje mniej obiadu. To co sama mogłam sprawdzić, to jej miękka skóra. Właściwie guma, ale wiecie o co mi chodzi 😉 W porównaniu z innymi gryzakami Sophie znów ląduje na podium. Żadne żelowe ustrojstwo, wypełnione bóg wie czym, nie umywa się do żyrafy. Jest naprawdę (o borze leśny, użyję tego strasznego słowa) MILUSIA.
Warto wspomnieć o dźwiękach. Żyrafa wydaje aż dwa, ale producent informuje tylko o jednym, piszczałce. Wydaje mi się, że to zbędny gadżet, Młodemu zupełnie nie zrobiłoby różnicy, gdyby żyrafa była niema, ale wiem że część dzieci bardziej lubi hałasy.
Drugi dźwięk to… ciężko go dokładnie nazwać, ale powiedzmy że to upierdliwy, skrzypiąco-skrzeczący dźwięk pocierania wilgotnej gumy o dziąsła. Można dostać szału, ale w kontekście pozostałych zalet Sophie, jesteśmy w stanie przeżyć ten dźwięk. Szczególnie, że wydając go Młody wydaje się być bardzo uśmiechnięty.

 

Gryzak Żyrafa Sophie

Dla kogo: od 0 miesięcy

Cena: 79 zł

Zdjęcia autorstwa MP

Zobacz także

  • Pingback: Pomysły na prezenty dla niemowląt do 6 miesiąca - Zapytaj Matkę()

  • Mamy Żyrafkę Sopfie, ale uboższą wersję – kupiłam na allegroszu za 50 zł. Na pewno różni się wielkością i tym, że nie ma w niej piszczałki. Co akurat mojej Zosi w ogóle nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie – cieszyłam się, że zabawka jest „niema”, bo córka bała się wszelkich niepotrzebnych odgłosów. Jeżeli chodzi o funkcjonalność to chwalę sama siebie, że odważyłam się na ten zakup! Moje dziecko nie tolerowało żadnego innego gryzaka! Tylko Żyrafkę! Namiętnie gryzła ją dobre kilka miesięcy. Także polecam wszystkim mamą ząbkujących Potworków 😉

  • o chlopcu I

    Moj sześciolatek miał sophie , czyli Zoske 🙂 i po pięciu latach było oczywiste, ze jego siostra tez dostanie 🙂 najpierw taka mała wersje z dwoma kółeczkami do chwytania po bokach , potem pełna wersje 😉 niemowlak jest, wiec Zośka musi być 😉