Damsko-męskie Parenting

Dumny tatuś…

poród

Podsłuchane. Dwóch mężczyzn. Jeden świeżo upieczony tata.

Młody tatuś towarzyszył swojej partnerce przy porodzie. Wydarzenie, co oczywiste, wywołało dużo emocji. Tatuś był bardzo dumny.

Co ważne dla historii, tatuś najbardziej dumny był z siebie. I owszem, nie odbieram prawa do dumy, bo to całkiem trudne przeżycie. Ale w całej tej historii młody tatuś zapomniał o młodej mamusi, która jak się domyślacie, w czasie porodu odwaliła całą robotę.

Świeżo upieczony ojciec z licznymi szczegółami opowiadał, co udało mu się przetrwać. Że krew, że pot i łzy, że rzeczona partnerka darła się wniebogłosy, a lekarze ręce po sam łokieć w… zresztą sami wiecie w co wkładali. I tatuś to wszystko przetrwał. Przetrwał też skurcze, parcie i wyciąganie tej obślizgłej istoty na świat. No dzielny jak jasna cholera. Poziom mojego rozbawienia wzrósł, gdy młody tatuś stwierdził, że nawet nacięcie krocza już mu nie straszne. Taki odważny i zahartowany w boju…

Drodzy Panowie, a właściwie Tatusiowie, ja wszystko rozumiem i też jestem z Was dumna. To super, że jesteście i wspieracie swoje rodzące kobiety, ale już potem nie zapominajcie proszę, że to one… RODZĄ! To ich boli, rozrywa i ciągnie. To one się boją, krzyczą i cierpią. I to im ten cholerny tyłek lekarze nacinają! To im należy się duma, szacunek i wdzięczność. W końcu to ich ciało wydało na świat nowego człowieka. Paru odważnych się znalazło i próbowało przetrwać same skurcze. Mogę się mylić, ale chyba żaden ze śmiałków nie dotrwał do końca skali. Ale jeśli do skurczy dołożyć parcie, nacinanie, a często i pozbawienie intymności i potworny strach o dziecko to… Nie bez powodu to kobiety rodzą. Dajemy radę. I nie zapominajcie proszę o tym. Doceńcie swoje kobiety, a i one wtedy docenią Waszą obecność i wsparcie.

Zobacz także

  • Moim zdaniem rzeczony tatuś ma jak najbardziej prawo być dumnym z siebie. Od wielu znajomych słyszałam historie o tym, jak to partner był przy porodzie, a później zostawiał swoją partnerkę, ponieważ „czuć do niej wstręt po tym co widział”. Albo o takich co przez długie miesiące brzydzili się dotknąć nawet do swojej ukochanej. Nawet mój ojciec uważa, że kobieta powinna być przy porodzie sama, że żaden facet nie chce TEGO widzieć, ani widzieć kobiety w TAKIM STANIE. Co więcej, ja jestem w 7msc ciąży i wciąż nie wiem, czy mój chłopak będzie ze mną przy porodzie czy nie. On nie może się zdecydować, i przyznaje wprost, że generalnie nie bardzo mu się to uśmiecha. Ja za to cholernie boję się, że będę w tych chwilach zupełnie sama, jeśli on się nie zdecyduje, a z drugiej strony boję się, jego reakcji na to wszystko co może zobaczyć.
    Więc znając tego typu historie i mnóstwo facetów, którzy myślą w taki właśnie sposób, nie zamierzam odejmować dumy tatusia, który przy tym porodzie towarzyszył i to przetrwał… Wolę by mniej skupiał się na udziale samej rodzącej, w tym wydarzeniu, niż by ją zostawił samą sobie…

    • Pamiętaj, że w tych chwilach to Ty jesteś najważniejsza. I z pewnością dasz sobie radę. A zastanawiałaś się może nad obecnością dedykowanej położnej? Mimo, że mąż był przy mnie, jej rola również okazała się nieoceniona.

  • Żaneta Bomba

    Mogę powiedzieć sporo gorzkich słów nt. mojego męża, ale co do Jego pomocy przy porodzie nie powiem nic. Naprawdę był ogromnym wsparciem, stanął na wysokości zadania. Wspierał, dodawał sił i mówił, że jestem bardzo dzielna…

    • Mój osobisty małżonek również sprawdził się idealnie. Ale doskonale wiedział, kto odwalił większość roboty 🙂

  • Mój mąż też dał radę ale inaczej niż pisałaś tego tatę 😀 ja miałam oparcie, słowa otuchy, męskie ramię i dłoń mojego męża, a przy uchu słuchałam jego głosu. Po porodzie mąż stwierdził że jednak kopniecie w jaja to nie najgorsze uczucie 😀

  • Aleksandra Ćmachowska

    Masakra z tymi facetami :). To, że zachwalał co to on nie zrobił to jedno, ale myślę że owa młoda mama wolała by, aby nie zdradzał pewnych szczegółów, bo to dość krępująca ibibtymna sytuacja :). Pozdrawiam!