Parenting Wyróżnione

Dlaczego warto spać razem z dzieckiem?

współspanie

Jednym z pierwszych mebli dla dziecka było łóżeczko dostawne. Nie najdroższe, nie najlepsze, bo w ciąży zakładałam, że to tylko na chwilę. Byłam przekonana, że jedyną rolą takiej dostawki jest ułatwienie mi karmienia. Głęboko wierzyłam też, że Młody powędruje do dużego łóżeczka, jak skończy pół roku, a po roku będzie spokojnie spał w swoim pokoju. Dziś ma niespełna 9 miesięcy i właśnie przeciąga się, leżąc między mną a mężem.


Zanim przeczytasz tysiąc poradników o tym, gdzie powinno spać niemowlę, po prostu zastanów się, czego Ty chcesz, z czym czujesz się dobrze. Nie miej wyrzutów, bez względu na to, jaką decyzję podejmiesz. Każda będzie dobra, o ile Ty i Twój maluch będziecie czuli się komfortowo.

Niektórzy rodzice śpią wspólnie z dzieckiem w jednym łóżku, inni dostawiają łóżeczko dziecka do swojego lub stawiają je w tym samym pokoju. Niektórzy towarzyszą dziecku przy zasypianiu i uczą je, że w każdej chwili może rodzica zawołać lub do niego przyjść. […] Trudno tu określać, która z tych form jest „obiektywnie” lepsza, bo najlepsza jest ta, która służy całej rodzinie. Jednak w początkowych kilku miesiącach dobrze jest, kiedy dziecko znajduje się „w zasięgu zmysłów rodziców”, a rodzice „w zasięgu zmysłów dziecka” – ze względu na możliwość udzielenia dziecku pomocy i ze względu na potrzebę bezpieczeństwa dziecka.”

„Dziecko z bliska” Agnieszka Stein

Chciałam się podzielić tym, dlaczego my zdecydowaliśmy się na współspanie i dlaczego dla nas ta decyzja była najlepsza. Poniższa lista to moja wersja plusów i minusów spania z dzieckiem w jednym łóżku.

1. Śpimy spokojniej

I ja, i Młody. Mając go tuż obok siebie mogę w sekundę ocenić, czy wszystko jest w porządku. Nie podnosząc głowy, wiem czy trzeba zmienić pieluchę, przykrywam go kocykiem i podaję rękę, by mógł spać dalej. Do wszystkich tych czynności nie muszę się wybudzać. To było ważne szczególnie w pierwszych wspólnych tygodniach, kiedy potrafiłam obudzić się, by sprawdzić czy oddycha (myślę, że każda mama to zrozumie…). Teraz budzę się rzadziej, ale bardziej doceniam, że nie muszę wychylać tyłka spod rozgrzanej kołdry 😉

2. Łatwiej karmię piersią

Wspominałam już, że jestem leniem patentowanym? Nie wyobrażam sobie wstawania przy każdym karmieniu. Szczególnie, że w najgorszych momentach odbywało się ono co godzinę. Podziwiam wszystkie mamy, którym się ta sztuka udaje, a jeśli przy okazji karmią mlekiem modyfikowanym, to ja odpadam w przedbiegach 😉 Dzięki temu, że Młodego mam pod ręką, wystarczy, że przysunę go do siebie i mogę karmić. Nie rzadko zdarza się, że oboje zasypiamy w trakcie jedzenia. I co? I nic. Po prostu śpimy dalej. Nie mam wyrzutów, że nie wstałam i nie odłożyłam Młodego na miejsce.

3. Jestem bliżej męża

Jesteśmy mega wygodniccy. Urządzając sypialnie od razu założyliśmy, że chcemy mieć największy materac, jaki się w niej zmieści. I mamy całe 180 cm dla siebie. Uwierzcie mi, że to dużo nawet, jak dla trójki. W czasach, kiedy Młody budził się w tej samej pozycji minęły bezpowrotnie. Teraz, chwilę po zaśnięciu, jego nogi za pomocą jakiejś magicznej siły wędrują ku mojej twarzy. Nie wiem, jak to możliwe, ale to 74 centymetrowe ciałko zajmuje w naszym łóżku więcej miejsca niż dwoje – odrobinę tylko większych od tap model – dorosłych. Nie pozostaje mi nic innego, jak mocno przytulić się do męża i chować głowę przed kopniakami za poduszką.

4. Śpimy dłużej

Przetestowałam ten punkt miliony razy. Kiedy kładę się razem z Młodym na popołudniową drzemkę potrafi spać 2 godziny. Jeśli zostawiam go samego, budzi się po 40 minutach. Kiedy jestem tuż obok, delikatnie przebudzony potrafi przytulić się do mnie i zasnąć dalej. Czasem widzę, jak szuka mojej dłoni. Kiedy już ją złapie, ponownie spokojnie zasypia.

5. Nie zasypiam głęboko

Od 9 miesięcy czuwam. Młody ma lepsze lub gorsze noce, ale niezależnie od tego, ile razy mnie obudzi, nie potrafię zasnąć głęboko. To na pewno ma ogromny wpływ na to, czy rano czuję się wyspana. Przekonałam się o tym całkiem niedawno, kiedy byłam chora i żeby nie budzić Młodego kaszlem, poprosiłam by to babcia spędziła z nim noc w pokoju obok. Budzili mnie tylko na karmienie. Poczucie, że dziecko jest pod dobrą opieką i nie muszę czuwać, sprawiło, że udało mi się zasnąć tak mocno, jak przed ciążą. To była najlepiej przespana noc po porodzie.

6. Dajemy poczucie bezpieczeństwa

Spanie z dzieckiem pozwala ci zapewnić je, że ci na nim zależy, choć nie musisz w tym celu wypowiadać ani słowa. Jeśli jesteś blisko w chwili, gdy dziecko budzi się przestraszone, możesz szybko i trafnie odpowiedzieć na jego potrzeby. Twoje dziecko  otrzymuje komunikat, że można ci zaufać i że będziesz przy nim, kiedy będzie cię potrzebować. Kiedy zignorujesz krytyków i trenerów dzieci, i położysz dziecko spać blisko siebie, dasz mu tym samym znać, że udasz wysyłanym przez nie sygnałom.

„Księga Rodzicielstwa Bliskości” William Sears, Martha Sears

7. Mamy najlepsze poranki na świecie

Kiedy przebudzam się rano i widzę uśmiech Młodego, naprawdę dużo łatwiej mi zwlec się z łóżka. Poranne przytulanie i obślinione całusy to najwspanialszy budzik, jaki mogą wymarzyć sobie rodzice.

Owszem, miałam na początku pewne obawy. Jeszcze przed ciążą coś kołatało w mojej głowie na hasło nagłej śmierci łóżeczkowej. Teraz wiem, że mądre dzielenie łóżka z niemowlęciem nie zwiększa zagrożenia Ba, najnowsze badania podają, że w krajach rozwiniętych, gdzie odsetek rodziców śpiących z dziećmi jest większy, przypadków śmierci łóżeczkowej jest mniej. Ważne, jest kilka zasad:

  • Maluch powinien mieć własną pościel, a najlepiej śpiworek. Kołdra rodzica może okazać się za ciężka to przesunięcia, kiedy przez przypadek zakryje buzię malca
  • Kiedy jesteś chora lub któryś z rodziców spożywał alkohol, dziecko bezwzględnie nie powinno spać z nimi. Zasypiamy wtedy dużo mocniej.
  • W sypialni powinna być odpowiednia temperatura (ok. 18 stopni), bo poza kołderką grzeją również rodzice.

Gdzie do spania?

Współspanie nie oznacza, że musisz oddać dziecku ostatnie wolne miejsce na łóżku i zwinąć się w jego nagach, jak pies. Dostosuj sposób spania do Twoich możliwości np. lokalowych. Wyjść jest kilka:

  • Możesz po prostu położyć dziecko w łóżku rodziców – najlepiej od dobrze zabezpieczonego brzegu przy mamie, a nie między rodzicami.
  • Na rynku dostępnych jest sporo łóżeczek dostawnych, które ustawia się przy dużym łóżku, ustawiają materac na jednak wysokości.
  • W większości niemowlęcych łóżeczek można zdemontować boczną ściankę i ustawić przy łóżku rodziców.

Przed zakupem dostawki, upewnij się, że będzie pasowała do ramy Twojego łóżka. W naszym wypadku sprawdził się tylko jeden model.

Kiedy przestać?

I tu najlepsza okazuje się najprostsza odpowiedź: kiedy Ty lub maluch będziecie czuli się źle śpiąc razem. Może się tak zdarzyć, że dziecko samo zacznie dawać znaki, że potrzebuje swojego miejsca. Lub razem z partnerem poczujecie, że potrzebujecie dla siebie więcej przestrzeni. To będzie ten moment. A póki nie nastąpi, cieszcie się wspólnymi nocami. Nie ma jasnej granicy, po której dziecko musi już spać samo. Jasne, 18nasto latek może głupio wyglądać w łóżku rodziców, ale ja takiego jeszcze nie spotkałam. Sama, będąc dzieckiem długo biegałam w nocy do rodziców i wydaję mi się, że wyrosłam na samodzielną i całkiem normalną osobę. Choć co do tego drugiego moi rodzice mają pewne obiekcje 😉

„Bo się przyzwyczai”

Przeceniamy rolę przyzwyczajenia w przypadku niemowląt. Trudno mu jest odstawić pierś nie dlatego, że się przyzwyczaił, ale dlatego że w ten sposób zaspokaja potrzebę bliskości. Trudno mu zasypiać samemu nie dlatego, że się przyzwyczaił do rąk, ale dlatego że tak czuję się bezpieczniej. Trudno mu porzucić smoka nie dlatego, że się przyzwyczaił, ale dlatego że nauczył się w ten sposób uspokajać. Możliwości jest wiele, więc zupełnie nie rozumiem postawy „przyzwyczaił się”. Jakoś dorosłych zachowań nie tłumaczymy w ten sposób, staramy się je racjonalizować. Ciągle trzymasz dziurawy t-shirt ze studiów nie z przyzwyczajenia, a z sentymentu. Śpisz zawsze na prawym boku nie z przyzwyczajenia, a z wygody. Męża też masz ciągle tego samego nie z przyzwyczajenia, a z miłości. A dziecku jakoś tak łatwiej zarzucić, że się po prostu przyzwyczaiło.

A co z seksem?

Ten punkt wydaje się być najprostszy do obalenia. Jeśli Twoje mieszkanie nie składa się jedynie z sypialni, to problem rozwiązany. Ale warto wspomnieć o czymś jeszcze. Decyzję o współspaniu podejmij razem z partnerem. Jeśli to, że śpisz z dzieckiem powoduje, że codziennie wieczorem eksmitujesz chłopa na kanapę, to nie jest dobrze. Cała Wasza trójka powinna czuć się dobrze i nikt nie powinien zostać poszkodowany. Wspólne spanie ma zbliżyć rodzinę, a nie podzielić na obozy.

Łóżeczka mamy dwa – jedno jest miejscem zabaw i dużym koszem na pranie 😉 a drugie stoi przy naszym łóżku. To jedno faktycznie jest przydatne. Kładę w nim Młodego, kiedy jestem zbyt zmęczona lub on kręci się tak bardzo, że obawiam się nocnego pobicia. Często jednak śpimy po prostu w naszym wielkim łóżku i każdy znajduje tam kawałek miejsca dla siebie. Łóżko 180 cm pomieści znacznie więcej niż trzy osobową rodzinę z kotem 🙂
Nasza przygoda z wspólnym spaniem zaczęła się już w szpitalu, kiedy intuicyjnie nie chciałam odkładać Młodego do mydelniczki i na całe szczęście trwa nadal. Nie wiem, jak długo jeszcze, ale póki co cieszę się każdą nocą. Mam w łóżku swój prywatny mały piecyk, który aż prosi się, żeby się do niego przytulić.

 

fot. innainnchik/pixabay.com

Zobacz także

  • VictoriaHandmade.pl

    Rzeczowo, fajnie napisane 🙂

  • U nas podobnie synek już w szpitalu spał ze mną w łóżku. Gdy karmi się piersią to mega udogodnienie. Jedyny minus jest taki, że syn ma 2,5 roku i nadal ciężko się go pozbyć z łóżka 🙂

  • Raczej nie przesypiałam z dzieckiem całej nocy, ale gdy nie chciało spać w łóżeczku, chętnie zabierałam je do swojego łóżka. 🙂

  • Aleksandra Waliczek

    Amen! 🙂

  • My przyjęliśmy inną strategię – od razu wiedzieliśmy, że syn ma swoje łóżeczko i w nim będzie spać. Ma skończone pół roku, a ja od jakichś 3 miesięcy mam prawie przespane noce – przebudzam się czasem jak głośniej sobie oddycha czy mruczy przez sen, wstaję do niego, sprawdzam co się dzieje i idę dalej spać.

  • o chlopcu I

    Z Filipkiem na początku miałam wielkie plany , spał w kołysce obok , ale na każde karmienie chodziłam z nim do jego pokoiku 😉 nie wiem o co mi chodziło ? Już nie pamietam 😉 z Zuza nawet nie próbowałam , od początku łóżeczko dostawne , teraz normalne ze zdjętym bokiem … mimo dużego łóżka , lubię swoją przestrzeń 🙂 ale bywa różnie … czasami śpi na swojej części do północy , czasami do rana … Filipa łóżko stało w naszej sypialni do czwartego roku życia, jak długo będzie Zuzy ? Nie wiem;)nie planuje 😉

  • Bardzo przyjemny, wartościowy i pełen emocji wpis. Choć tematyka macierzyństwa jest mi mocno odległa, to jednak wczytałam się z zainteresowaniem. A to już dużo 🙂
    Oby tak dalej!

  • Wolę spać sama (znaczy z mężem:P), często się w nocy wiercę i przekręcam, a przy Zosi cięzko jest mi znaleźć dobrą pozycję i rano budzę się połamana… Ale podczas ciężkich nocy albo kiedy o 4 nad ranem córka chce się bawić, biorę ją do nas do łóżka, żeby mieć szansę w ogóle się przespać 🙂

  • Matka Wielowymiarowa

    Ja przy pierwszym dziecku podeszłam do tematu ambitnie i corka przez pierwszy rok spala w łozeczku, jak zaczela chodzić do żlobka a ja do pracy do odechciało mi się nocnego lulania i wzielam ją do łóżka. Ma cztery lata i przychodzi do nas każdej nocy. Syn z kolei spal ze mna przez pierwsze pol roku bo stwuerdzilam ze mam dosyc ambicji wlasnej ważniejsze moj sen i samopoczucie. Jak go odstawilam od piersi to wyladowal juz ze wlasnym lozeczki i tak spi sam do tej pory, a ma dwa lata i od roku przesypia cale noce. Dwoje dzieci. Dwie rozne historie 🙂

  • Mój syn zaczął z nami spać dopiero w okolicach 2 r.ż i teraz, kiedy ma prawie 3 lata wolelibyśmy żeby spał już u siebie i trudno to zmienić. Na początku jednak wspólne spanie na pewno sporo ułatwia.

  • My rownież zdecydowaliśmy się na spanie z synkiem. Ignacy ma już ponad 20 miesięcy i wiem, że to była bardzo dobra decyzja. Jest jeszcze jedna korzyść z takiego wyboru, poranne zabawy z tatą, synek wie że jest weekend gdy budzi się i widzi że tata nie poszedł do pracy tylko leży obok niego, młody zawsze w te dni rzuca się by go obudzić tulasami i całuskami. 🙂

  • Przed urodzeniem Oliviera miałam ambitny plan, że nie ma zasypiania przy cycu ani spania razem z rodzicami.I wiesz co? To były najgłupsze myśli i postanowienia jakie mogłam sobie założyć. Żadno z nich nie wyszło i jestem z tego powodu baaardzo szczęśliwa. Nie ma nic przyjemniejszego od spania i być razem tak blisko <3
    Pozdrawiam Agniesza

    http://www.slomkowo.pl

  • Ja przy pierwszym dziecku tak samo, kupiłam najlepsze łóżeczko i w ogóle. A Zosia w ogóle w nim nie spała. Dla drugiej córki w ogóle łóżeczka nie kupowałam. Obie zawsze spały ze mną. Czas przyszedł, same chciały spać same. A oczywiście Matka z syndromem łóżeczkowym została, bo nadal by chciała spać z dziewczętami 🙂 Ale takie życie!
    Pozdrawiam

  • Z tym spaniem dłużej zgadza się, dlatego w weekendy lubimy spać całą czwórką na materacu w salonie. No, ale moje dzieci mają już 3 i 6 lat, więc trochę inna bajka 😉

  • Pingback: To w głowie się nie mieści! Rzecz o współspaniu | Wyrodna Matka()