Parenting

Dlaczego rodzicielstwo bliskości jest trudne?

sen z dzieckiem

I wcale nie chodzi o mdlejące ze zmęczenia ręce, nieprzespane noce, pasażera na gapę w małżeńskim łóżku czy wiecznie wystawione na wierzch cycki. Da się przeżyć. Sprawdzone na żywym organizmie. Jest jednak coś, co znacznie bardziej utrudnia wytrwanie w postanowieniu. Ludzie.

Dwie kreski na teście i człek wariuje. Czyta, szuka, dokształca się, jakby doktorat robił. A im dalej w las, tym znacznie gorzej. Bo jak już przebrniemy przez ciążę, to zostajemy z małym pomarszczonym człowiekiem na rękach i totalnym brakiem planu, co z nim dalej począć. Osobiście zgłupiałam całkiem. Możliwych rozwiązań, wersji i sposobów są tysiące. I weź tu się człowieku na coś zdecyduj.

… bo przyzwyczaisz!

Ano się zdecydowałam. Trafiło mnie hasło rodzicielstwa bliskości. Zwał, jak zwał, ale spoko gadają. Przeczytałam jedną książkę, drugą. Lekko naciągane, ale generalnie w moim stylu, więc jest. Nie trzymamy się sztywno reguł, ale jakiś tam plan na wychowanie jest, a przecież o to chodzi. Chcę z Młodego zrobić mądrego, samodzielnego chłopa, więc będę tulić, nosić i kisić pod swoją kołdrą. Dobrze mi z tym, Młody też się nie skarży. Jednak niektórych uwiera. Nie noś, bo przyzwyczaisz. Nie biegaj tak, jak zapłacze, bo rozpuścisz. Wejdzie Ci na głowę i nie dasz sobie potem rady. Niech śpi u siebie, bo potem będzie wymuszał. Moje ulubione: jeszcze z niego mamisynka zrobisz…

Można by pomyśleć, że to wszystko z troski. I że w dobrej wierze wszystko. Nawet rozumiem te wszystkie ciotki i babcie, bo kiedy one wychowywały to tak było najlepiej i one dalej w to wierzą. Jednak sporo rad usłyszałam od tych, co sami jeszcze dzieci nie mają. Wiadomo, ja też najlepszym rodzicem byłam, zanim urodziłam.

Dystans, dystans!

Ja tam nikogo do mojej wizji rodzicielstwa przekonywać na chcę. Niech twe dziecię śpi w Twoim łóżku, swoim, kota czy w piwnicy. Póki go nie krzywdzisz, wszystko jest OK. Głęboko wierzę, że poza kilkoma patologicznymi wyjątkami, rodzic to takie stworzenie, które naprawdę chce dla dziecka jak najlepiej. I zgodnie ze swą najlepszą wiedzą i intuicją podejmuje decyzje. Pewnie czasem się myli. Jak wszyscy. Byłoby całkiem dobrze, gdybyśmy tak po ludzku pozwolili rodzicom być rodzicami. Najlepszymi dla swoich dzieci.

Zobacz także

  • o chlopcu I

    Kolokwialnie mówiąc, trzeba te rady olać 😉 to nasze dzieci i my kiedyś, będziemy samych siebie rozliczać z ich wychowania

  • Czasem ciężko jest te rady olać, a czasem warto posłuchać i wyciągnąć z nich to co najlepsze. Ja osobiście nie podchodzę do idei RB tak dosłownie jak niektóre mamy.
    Myślę, że najważniejsze jest to byśmy same ze sobą i swoją rodziną czuły się dobrze

    • Anna Prokopowicz

      O to, to, to właśnie! Żeby nam i dzieciom było dobrze 🙂

  • Takie osoby od „dobrych rad” były, sa i będą … niestety. Jednak najważniejsze to patrzeć na dzieko, jego dobro i jego potrzeby, bo każdy ma inne, również ten mały człowieczek. Zarówno córka spała gdy była mała a teraz synek razem ze mna na łózku i wcale nie uważam, że sie od tego „rozpuści”. 🙂 Każdy powinien postępować według siebie i swoich zasad, szkoda mi tylko osób, które „osoby, od dobrych rad” mają w najbliższym otoczeniu, rodzinie.

    • Anna Prokopowicz

      Jak tych „złotych rad” jest za dużo to czasem zaczynamy wątpić w to, co robimy. A to najgorsze co można zrobić młodej mamie – odebrać poczucie, że jest wspaniałym rodzicem i zna swoje dziecko.

  • Oj ja co chwilę słyszę, że nic tylko rozpieszcza syna. Ma dopiero 5 miesięcy a zdaniem niektórych już mu krzywdę robię ciągłym noszeniem, chustowaniem czy spaniem razem. Ale właściwie od początku mam te rady gdzieś. Upierdliwcom powtarzam, że to moje dziecko, mój kręgosłup i moje ręce 🙂 A jedno z moich „ulubionych” haseł: daj się dziecku wypłakać, one tego potrzebuje… (Aż się nóż w kieszeni otwiera)

    • Anna Prokopowicz

      Na szczęście tego nie usłyszałam. I dobrze. Bo wtedy sama chętnie takiemu doradcy dałabym powody do płakania 😉

  • Dzieciństwo to jedyny czas, kiedy nasze dzieci chcą być z nami tak blisko. To minie (niestety). Do osiemnastki przecież ze mną w łóżku spać nie będzie, więc nie rozumiem dlaczego ludzie odmawiają dzieciom tej czułości, dotyku, bliskości.

    • Anna Prokopowicz

      Święta racja! Człowiek by duszę sprzedał, żeby chociaż na chwilę ten czas zatrzymać 🙂

  • Świetnie to podsumowałaś. Niech każdy zajmie się wychowaniem swojego dziecka, a wszystkim to wyjdzie na dobre 🙂 Dla mnie najgorsze są komentarze starszych osób, które dawały dziecku makówki zawinięte w pieluchę tetrową, żeby długo spało i same szły robić w pole. Heloł, to nie te czasy! Ciężko jest dyskutować z osobą, która „tyle w swoim życiu dzieci wychowała i ty mnie nie będziesz pouczać!”. Takie osoby są niereformowalne. Ale jeżeli słyszę komentarze odnośnie wychowania od innych młodych mam, to krew mnie zalewa. Niech każda z nas trzyma nos w swoich sprawach 🙂 Kocham być blisko z moją Zosią. Kocham ją tulić, kocham kiedy przy mnie zasypia, kiedy nosimy się w chuście, kiedy jest blisko mnie. I może któraś z mam potrafi zostawić swoje dziecko do wypłakania, ale ja nie. Nie potrafię, nie chcę i nic nikomu do tego 🙂

    • Anna Prokopowicz

      Więc tulcie, przytulajcie i noście się dalej. To przecież najpiękniejsze w macierzyństwie – być blisko 🙂

  • Agnieszka

    Ja też w kółko słyszę, że wychowam synka mamusi, rozpuszczam, za dużo noszę i śpię w jednym łóżku. Wkurzam się, ale robię swoje. Syn nie narzeka, ja nie narzekam, mąż też nie. A cała reszta niech się ugryzie 😉

    • Anna Prokopowicz

      Najważniejsze, żeby zainteresowani czuli się dobrze 🙂

  • Monika Kampczyk

    chciałabym żeby każdy zajął się swoim dzieckiem i swoją rodziną…. ale to nierealne…

  • Jezu, tego typu dobre rady doprowadzaja mnie do szału… zaskakujace jest to, ze wokół jest tylu ekspertow od Twojego własnego dziecka 😀

  • Kobieca Myślodsiewnia

    A wiesz, ja z jednej strony mam dość porad na siłę… ale z drugiej naprawdę posłucham kogoś mądrzejszego, gdy rady potrzebuję 🙂

  • Ja to czasem mam wrażenie że niektórzy to mają dzieci dla ozdoby, posłuszne, ładniutkie, niestety zastraszone. Też miałam różnego typu uwagi np to ty jeszcze karmisz? (karmiłam rok więc nie jakoś przesadnie długo). Dlatego połączyłam swój własny pomysł na wychowanie z rodzicielstwem bliskości i mam takie swoje rodzicielstwo zrozumienia.

  • Myślę, że każdy rozsądny i zdrowy na umyśle rodzic musi się kierować swoją intuicją. Sam zna swoje dziecko i wie czego mu potrzeba.

  • ooo mam nadzieje, że wychowasz fajnego faceta, jakos coraz ciezej o nich… powodzenia!

  • Ja nie wiem, ale mojego synka często tulę, a zupełnie nie mam problemu, aby go non stop nosić 🙂 Ludzie zawsze gadają na temat wychowania, ale zgadzam się z autorką, niech każdy robi jak chce, byleby dziecka nie krzywdził 🙂

  • kluskiewiczphotography

    Wtrącanie się w cudze sprawy akurat dotyczy wszelkich etapów i wyborów w naszym życiu. Wiadomo, każdy poplotkować lubi, ale jest granica między plotkami, a obgadywaniem pełnym pogardy. Niestety sprawy wychowania dziecka to dość modny temat do doradzania. Rób swoje i nie przejmuj się ludzmi

  • Jasne, wiele porad – i to w różnych kwestiach – do dzisiejszych czasów nie pasuje, ale warto też pamiętać, że babcie, ciocie i sąsiadki pewnie robią to z dobrego serca. Moja przyszywana babcia też mi ciągle prawi morały, że to tak powinnam zrobić, tu tak się ubrać, tam to powiedzieć, ja jej słucham, nie ma ona z kim pogadać innym i wskazówek cennych przekazać,a potem biorę z tego to, co mi pasuje. Oczywiście, we wszystkim trzeba mieć morał. Moja mama wyprowadziła się od babci, bo ta ją ciągle instruowała, jak mnie karmić, przewijać, jak mężowi zupę gotować;)

  • Ja śpię miedzy kotami, psem, dziećmi i żoną. To najlepsze miejsce na Świecie.