Parenting

Bo to zła matka była…

matka

Co ja tam wiem o wychowaniu? Lekko ponad pół roku temu wypchnęłam małego człowieka na świat, ale w pakiecie startowym zabrakło dyplomu z wychowania. Położna nie powiedziała, jak nauczyć go sikać do muszli, a nie obok, a lekarz nie wręczył ulotki o metodach poskromienia buntu dwulatka.

Przeczytałam na ten temat ze trzy książki, z tego jedną do końca. Ale sami wiecie, teoria a praktyka to dwa różne światy. A moje doświadczenie w tej materii raczej wątłe. Jedyne próby nauczenia kogoś czegoś – czyli podchody do wychowania kota – są największą porażką w historii dydaktyki. Serio. Na wykładach pokazują moje zdjęcie z podpisem, jak tego nie robić. Jak drę się na kota, że znów wysypał żwirek z kuwety, to patrzy jakby chciał odpyskować, że nie jestem jego prawdziwą matką i mnie nienawidzi. I ja mam teraz wychować dziecko?! Ludzkie dziecko?!

Jaka za mnie matka? Jeszcze w ciąży wmawiałam sobie i innym, że jedynym skutecznym sposobem na zgagę jest shake waniliowy (działał!!!). Tuż po porodzie zamiast naćpanej hormonami miłości poczułam ogromny głód, a po powrocie do domu zamiast patrzeć na śpiące niemowlę, wzięłam się za sprzątanie. Od 16 myślę już tylko o tym, ile zostało nam do kąpieli i za ile położę się spać. I czasem tak zagapię się w telefon siedząc na podłodze, zamiast bawić się z Młodym, że orientuje się dopiero jak próbuje zjeść moją skarpetkę. Tę, którą jeszcze mam na sobie.

Młody je ze słoiczków i mam nadzieję, że sprzedają w nich jeszcze kanapki do szkoły, bo moje zdolności kucharskie kończą się na ugotowaniu makaronu i zrobieniu herbaty. Dziecka tym nie wyżywię. Co rano po przebudzeniu mamroczę „mamo, jeszcze 5 minut!” i chowam głowę pod poduszką, licząc że Młody mnie nie znajdzie. Ubieram go raz za zimno, raz za ciepło. Ale czy ktoś to w ogóle ogarnia?! Nobla, i to pewnie pokojowego dostanie ten, co wymyśli jakiś czujnik temperatury montowany na dzieciach. O, i wskaźnik głodu. I jeszcze magiczny przycisk „mute”. O ile by dzietność podskoczyła z takimi ułatwieniami…

Reklamacji nie przyjmujemy

No ale jakie dziecko jest, każdy wie. Kochane nad życie i coś z nim dalej zrobić trzeba. Więc próbuje. Nie sama. Jest i ojciec pacholęcia. A że dwoje z nas pierdół, to i błędów dwa razy więcej. Ale one wszystkie są nasze. I na nasze doświadczenie się składają. I z tymi błędami, z tymi paroma dobrymi decyzjami, matczyną intuicją i stekami godzin w internecie brniemy do przodu. Ni cholery nie wiedząc, czy jesteśmy odpowiednio dobrymi rodzicami. Ale lekko nie będzie, a im dalej w las tym ciemniej. Młody nas oceni. Już za chwilę. Jak tylko zacznie gderać. On nam wystawi świadectwo, podsumuje starania i stwierdzi czy zasłużyliśmy na promocję do następnej klasy. I będzie nas oceniał każdego dnia. On jeden może. I on jeden powinien.

Wiec droga Pani w autobusie, i znajomo z kolejki w sklepie, i Ty, droga pielęgniarko w przychodni, co to do niej przychodzimy raz na miesiąc, i szanowny Panie sąsiedzie, zatroskana teściowo, dawno niewidziana ciociu ze strony ojca, i koleżanko z pracy, dajcie sobie święty spokój i przestańcie mnie oceniać. Nie szepczcie pod nosem, że słaba ze mnie matka, bo w tym tygodniu tylko raz na spacerze, a w sklepie widziałyście jak do koszyka mrożoną pizze wkładam. Nie bijcie na alarm, bo Młody znów bez czapeczki i kocyka i nie dzwońcie po opiekę, bo go pewnie głodzę na tym chudym cycku. Dla Was wszystkich mogę być najgorszą matką na świecie. Dla mnie liczy się tylko to, by dla Młodego być wystarczająco dobrą.

Zobacz także

  • No niestety, nikt nie dodaje instrukcji obsługi do dziecka 😉 Co wiecej, do każdego powinna być napisana ona na nowo. Każdy z nas ma swój pakiet błędów do popełnienia. I ogromny pakiet sukcesów, czego z całego serca Ci życzę 🙂

  • Zawsze się śmiałam, że w szpitalu zapomnieli dać mi instrukcji do obsługi dziecka 😉 Tak na poważnie, ważne by dziecko nie było bite i szczęśliwe. Reszta to już twoja sprawa. Zawsze powtarzam, że to matka zbierze konsekwencje, tego jak wychowuje i zajmuje się dzieckiem.

  • Ja teraz jestem na etapie nauki noworodka, a raczej noworodek uczy mnie … czemu jeszcze nikt instrukcji dzieci nie wymyślił? Zapłacę …

  • Och tak! Macierzyństwo bez terroru! Jestem bardzo za 🙂

  • Gosia Owczarek

    Tak instrukcji brak. Przy pierwszym by się przydała, przy drugim już korzystamy z tej którą sami stworzyliśmy poprzednim razem:)

  • Kamila Posobkiewicz

    Dobry tekst… też bym chciał, aby moje dzieci miały przycisk ” mute” 🙂 nie martw się głosami innych, to Ty jesteś matką, wiesz najlepiej, co dla Twojego dziecka dobre. A błędy popełnia każdy, no chyba, że nic nie robi..przy dzieciach.

  • Świetnie napisane! Bardzo szczere, doceniam to 🙂 Lubię otwarte kobiety, które nie ukrywają niczego i nie starają się być perfekcyjne. Perfekcjonizm dawno wyrzuciłam do kosza. Każda mama wychowuje swoje dziecko zgodnie ze swoją intuicją i możliwościami, ale zawsze robi to najlepiej jak potrafi. Przecież kochamy nasze dzieci i chcemy dla nich jak najlepiej. A sposobów na wychowanie jest tyle co gwiazd na niebie…;)

  • Też nie lubię, kiedy inni wtrącają się w moje wychowanie i ja też, zapewne jak każda mama ;), słyszę, że to czy tamto robię źle. Ale jako matki wiemy doskonale, co jest dobre dla naszych dzieci. Więc tak trzymaj 🙂 I rób swoje, skoro widzisz, że Twoje dziecko jest szczęsliwe.

  • Prawidłowe podejście.
    Ja nie mam jeszcze dzieci, ale nie rozumiem niekiedy zachowania niektórych matek, ale jeśli dziecko jest szczęśliwe to dla mnie równoznaczne, że dana kobieta jest dobrą matką.

  • Nie wierzę, że są „idealne” matki. Jeżeli ugotujesz, to albo zaniedbasz sprzątanie, albo nie spędzisz wystarczającej ilości czasu z dzieckiem, albo będziesz przemęczona i w końcu zachorujesz. Najważniejsza jest bliskość z dzieckiem. Reszta przyjdzie z czasem sama.

    • Kalina Czarnopolska

      ale potem przychodzi moment, że dziecko gotuje i sprząta z Tobą i jest super 🙂 a w czasie gdy śpi można się położyć albo czytać blogi w Internetach

  • I dobrze! dla swojego na pewno jesteś najcudowniejsza i to wystarczy!

  • Bardzo dobre podejście. Tak trzymaj 🙂

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Idealna matka nie istnieje- nawet taka książka jest 😉

  • Sylwia Antkowicz

    Czytałam z przyjemnością. Masz świetny styl pisania. I znakomita puenta – oceniać mógłby nas tylko ktoś kto jest z nami w każdej sytuacji, nie tylko raz na tydzień, czy miesiąc. Ja spacery z wózkiem często spędzam z telefonem przy uchu, bo jest to jedyny moment dnia gdy na spokojnie mogę zadzwonić do rodziców (widuję ich raz na miesiąc). I jeśli ktoś tego nie wie to też może szeptać jaka to ja zła