Parenting

2017 – jestem gotowa!

postanowienia

Rok 2016 skończyłam na ogromnym plusie. Takim 9-cio kilogramowym, raczkującym i wiecznie uśmiechniętym 😉 A co przygotował dla mnie rok 2017?

Ten rok był wyjątkowy, ale wielkie zmiany w moim życiu zaczęły się półtora roku temu. To wtedy wzięłam ślub z mężczyzną mojego życia, chwilę później zaszłam w ciążę, by urodzić drugiego mężczyznę mojego życie. Ostatnie półtora roku to także liczne zmiany w naszym życiu zawodowym. To wszystko sprawiło, że jestem tutaj. Zaczęłam prowadzić bloga. Decyzja o czym będę pisać była prosta. Całe moje obecne życie wypełnia moja rodzina, więc ona jest dla mnie źródłem inspiracji. Staram się być dobrą mamą, żoną, córką, przyjaciółką, ale wiem, że w niektórych aspektach mam jeszcze sporo do zrobienia. Ale to dobrze. Będę miała czym wypełnić kolejny rok.

Co roku w mojej głowie rodzą się jakieś postanowienia. Niestety, do tej pory umierały gdzieś w okolicach 3. stycznia. Ale nie, basta! Trza się za siebie wziąć! Żeby wymówek nie było, spisuję moje marzenia/plany/postanowienia na kolejny rok. Liczę na to, że ktoś z Was kopnie mnie zawczasu w tyłek i przypomni. A za rok, będę mogła wrócić do tego tekstu i wszystko odhaczyć, jako zrobione. Oby…

Blog

  1. Wystartowałam w listopadzie, więc po dwóch miesiącach „próbnych” czas się rozkręcić. Planuję pisać regularnie. Moim celem jest 5-7 tekstów tygodniowo. Mam nadzieję, że za rok będę mogła się cieszyć sporą grupą czytelników 🙂
  2. Projekt #52happyweeks – w każdą niedzielę nowego roku będę publikować tekst o tym, co w danym tygodniu sprawiło, że czułam się szczęśliwa. Wiele jest takich momentów, ale szybko o nich zapominamy. Chcę w ten sposób udokumentować, jak bardzo jestem szczęśliwa i nigdy o tym nie zapominać 🙂
  3. Projekt „Matka pyta – nie błądzi!” – już niedługo pojawią się pierwsze teksty w ramach tego projektu. Znajdziecie w nich odpowiedzi na pytania, które nurtują wszystkich rodziców. Tym razem nie ja się będę mądrzyć, a zapytam mądrzejszych. W każdym z tekstów wypowiadać się będą specjaliści: pediatra, fizjoterapeuta, dietetyk czy doradca chustonoszenia.

Ja

  1. Mniej telefonu. Obiecuję sobie to od dawna, ale tym razem mam plan, jak w końcu to zrealizować. Zaczynam porządkować swój dzień, obowiązki, tak by znaleźć czas na wszystko. Również na ciszę, spokój. Na bycie samej z sobą.
  2. Generalny przegląd – obiecałam to sobie już dawno. Dobijając do 30. przebadam się wszerz i wzdłuż i zapewnię sobie trochę spokoju. Od pojawienia się Młodego na świecie, jakoś trudniej mi się zmobilizować i wybrać na wszystkie kontrolne badania. Teraz będzie do tego okazja. Najwyższy czas wziąć się również za swoje zdrowie.
  3. Zamierzam też uporządkować swój czas. Od dawna już mam wrażenie, że nie do końca panuje nad tym, co i kiedy wydarza się w moim życiu. Z jednej strony moje dni są poukładne pod rytm Młodego, z drugiej – często panuje w nich chaos. Mam już kilka pomysłów, jak temu zaradzić i zamierzam je wprowadzić w życie.

Rodzina

  1. Uwaga! Ostrzeżenie dla sąsiadów! Ubezpieczcie mieszkania przed pożarem. Zaczynam gotować. Tak naprawdę. Nie z paczki i słoiczka. Dla Młodego i dla nas. Zawsze gdzieś tam w boku kuło mnie to, że nie dbam w ten sposób o nasze zdrowie. Teraz chcę to zmienić. Jestem realistką, na to daję sobie dużo czasu. Dam Wam znać, kiedy uda mi się ugotować coś więcej niż wodę na makaron…
  2. Wakacje. Takie z prawdziwego zdarzenia. We trójkę, nie nad morzem u rodziców. Gdzieś daleko, ciekawie i gorąco. Jeszcze nie wiem, gdzie, ale czy to ważne? Zasłużyliśmy wszyscy na prawdziwe wakacje i mam nadzieję, że w tym roku uda nam się na nie w końcu wybrać.
  3. Planujemy też rodzinną sesję zdjęciową. Tzn. planujemy ją od dawna, ale teraz mam zamiar te plany zrealizować. Wymarzyłam sobie, żeby co roku robić sobie kilka fotek i sprawdzać, jak się zmieniamy. Mam nadzieję, że uda się zrobić takie zdjęcia, do których z przyjemnością będziemy wracać.

Najważniejszy jednak jest całkiem prosty plan. Mam zamiar przez cały najbliższy rok być obrzydliwie szczęśliwa. Tak wiecie, że będą latać jednorożce i rzygać tęczą. Codziennie! 🙂

I tego samego życzę Wam z całego serca! A poza tym dużo miłości, spokoju i czekolady! Hej!

fot. geralt/pixabay.com

Zobacz także

  • Dobre postanowienia, nie są one nierealne do zrealizowania, ale wymagają trochę pracy nad sobą. Trzymam kciuki aby wszystko się udało 🙂
    Będę tu zaglądać, bo przyjemnie się ciebie czyta. BTW też zaczęłam w listopadzie 😀 😀

  • Z tymi wakacjami, to mam tak samo 🙂 Trzymam kciuki za Twoje postanowienia, bo brzmią bardzo pozytywnie 🙂

  • Aleksandra Waliczek

    5-7 tekstów tygodniowo! Wow, ambitny plan! Trzymam kciuki! 🙂

    • Nie mówiłam jeszcze o tym Młodemu, mam nadzieję, że on nie będzie miał innych planów 😉

      • Aleksandra Waliczek

        Na pewno się dogadacie… jak to z dzieckiem 😉 😛

  • Ambitne postanowienia, trzymam kciuki za ich realizację:) Bardzo podoba mi się projekt #52happyweeks, dzięki wpisom będziesz mogła zatrzymać wspaniałe wspomnienia na dłużej:)

  • Super, grunt to mieć dokładnie sprecyzowane plany 🙂 Życzę Ci powodzenia na każdym polu i samych sukcesów! :*

  • Dorota Skierka

    Kochana zainspirowałaś mnie 🙂 Chyba sama stworzę sobie taką mocno sprecyzowaną listę. Myślę, że to klucz do sukcesu. Tobie oczywiście powodzenia życzę. Jestem pewna, że dasz radę. Tym bardziej, że podpisałaś się pod tym publicznie 😉

  • 5-7 wpisów tygodniowo? O kurde. Trzymam kciuki, mnie się nigdy nie udało. Ale to pewnie zależy od charakteru o samodyscypliny. Trzymam też kciuki za obiady, bo sama mało gotuję i wiem, jakie to może wywołać wyrzuty sumienia jeśli się karmi piersią. Męża bez domowych obiadów mi nie szkoda. Gotuje lepiej ode mnie. Mógł się nie nauczyć gotować, jego wtedy też byłoby mi szkoda 🙂