Parenting Wyróżnione

10 rzeczy, którymi zaskoczyło mnie macierzyństwo

macierzyństwo

Wraz z zagnieżdżeniem się jajeczka w macicy rozpoczyna się nieunikniony proces prostowania fałd na mózgu. Sorry, każda matka trochę wariuje. Każda na swój sposób. Posiadanie potomstwa miesza w głowie. Przez 9 miesięcy tworzymy liczne scenariusze, a potem następuje bolesne zderzenie z rzeczywistością. Nikt normalny bez uszczerbku na psychice by tego nie wytrzymał. Każdego dnia zaskakuje mnie mój syn, ja sama, a i mąż nie pozostaje dłużny. I jakoś tak próbujemy sobie poradzić w nowych rolach. Jednak kilka spraw zrobiło mi mały blow mind i ni cholery nie chcą się poukładać na swoim miejscu. Póki co, tylko pierwsza 10 rzeczy, które najbardziej mnie w moim macierzyństwie zaskoczyły. Zostawiam miejsce na kolejne…

1. Odwaga

Od zawsze należałam do tych bardziej pyskatych i nigdy nie miałam problemu z wyrażeniem własnych myśli. To mnie mąż wystawiał na froncie walki z operatorem, nieuwzględnioną reklamacją czy nie-tym-napojem w restauracji. Załatwiałam wszystko, z każdym. On był tym miłym. Niestety z czasem temperament delikatnie przygasał i nawet mąż zauważył, że robię się grzeczniejsza. Zupełnie bez sensu. Z pojawieniem się Młodego wola walki wróciła. W każdym centymetrze czuję, że mogłabym odgryźć twarz, jeśli tylko ktoś będzie chciał skrzywdzić moją rodzinę. Nie radzę próbować. Urodzenia dziecka dało mi niezwykłą pewność siebie. Oczywiście nie pojawiła się ona od razu, ale mam nadzieję, że zostanie już na zawsze.

2. Karmienie piersią

Byłam przekonana, że moje piersi są wręcz do tego stworzone. One jednak zaplanowały sobie zupełnie inną przyszłość. Ból i poczucie winy wyciskały ze mnie łzy strumieniami. Słyszałam od innych, jakie to niezwykłe uczucie i zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak i jakim cudem zostałam matką. I nawet kiedy ból przeszedł, nie od razu było różowo. Ot, zwykły nowy obowiązek. Jeden z miliona. Niewiele różniący się od zmiany pieluchy. Na szczęście teraz oboje mamy mega radochę z karmienia i oby trwało to jak najdłużej. W zamian obiecuje nie oceniać nigdy tego, jak karmi inna matka i z jakich powodów się na to zdecydowała.

3. Dzieci bywają brzydkie

Kiedy dopiero planowałam ciążę, widok każdego bobasa doprowadzał mnie do małej ekstazy. Wszystkie wydawały się najpiękniejsze i tak słodkie, że aż mdłe. Mogłam wpatrywać się godzinami. Po porodzie odkryłam rzecz zaskakującą… Dzieci są brzydkie. Oczywiście nie wszystkie. Ale trafiają się naprawdę dziwne okazy. A może to ja straciłam umiejętność zachwycania się małymi istotami? Oczywiście nie tym jednym jedynym. Tym moim mogę się zachwycać bez końca.

4. Dzieci są obrzydliwe. Wszystkie

Tu nie ma wyjątków. Wszystkie niemowlaki są obrzydliwe. Kupa, siku, rzyg, siku, kupa. Do tego małe obślinione, klejące rączki. I gile. Gile wyciągane rurką (kto to do cholery wymyślił?!). Jednak gorszy jest fakt, że babranie się w wydzielinach małego potwora po pewnym czasie staje się normą. Matki potrafią zrobić wszystko. Nie zależnie od tego, w co im przyjdzie ręce włożyć.

5. Płacz dziecka jest ok

To znaczy nie jest. I od pierwszych dni robisz wszystko, żeby tylko się nie pojawił. Ale jeśli już się pojawi, to nawet przez sekundę Ci nie przeszkadza. Nawet jeśli wcześniej na dźwięk dziecięcego płaczu uciekałaś, jak ja, do innego województwa.

6. Dzieci dają energię

Nie ważne, czy 7, 17, czy 174 raz podnoszę brudny smoczek z podłogi, robią to z takim samym zapałem. Zrywam się z łóżka po raz 284 tej nocy, jak tylko usłyszę kwilenie. Cały dzień noszę 5 kg na rękach i nawet nie pisnę. Własny potomek to taka zdrowa wersja amfetaminy. Chociaż ryzyko trafienia do psychiatryka porównywalne…

7. I wysysają energię do ostatniej kropli

Urocza byłam z tym swoim „jestem zmęczona” przed dzieckiem. Naprawdę urocza. Nigdy nie byłam tak bardzo wyczerpana, jak po kilku gorszych nocach Młodego. Teraz po tym jak stwierdzę, że jestem zmęczona, zdążę jeszcze posprzątać łazienkę, wypracować pieluchy, ogarnąć obiad i umyć zęby zanim padnę na twarz. Są też plusy. Teraz potrafię zasnąć w każdych warunkach i każdej pozycji.

8. Można ich nie kochać…

Kochałam Młodego jeszcze zanim pojawił się na świecie. Mimo, że lubił dokopać mi w żebra, darzyłam go zupełnie niepojętym dla mnie uczuciem. Do czasu, kiedy się nie urodził. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale kiedy pierwszy raz wzięłam go w ramiona nie czułam tej miłości. Za to czułam się z tym najgorzej na świecie. Mówi się, że to mężczyzna potrzebuje czasu, żeby pokochać dziecko. Ja natomiast widziałam, jak wraz z narodzinami Młodego wręcz wybucha miłość Ojca i zastanawiałam się, jak złym człowiekiem jestem, bo nie czuję tego samego. Na szczęście miłość znalazła nas sama i mogłam dość szybko zapomnieć o tej pustce w głowie.

9. …i kochać na zabój

Nie ważne, czy pojawia się wraz z dwoma kreskami na teście, drugiej minucie, 4 dniu, czy 3 tygodniu życia dziecka. Jak już się pojawi, to jest silniejsza niż wszystko inne. Serio. Nie ma trwalszego wiązania. Nie spodziewałam się, że można kochać kogoś aż tak bardzo. (Sorry mężu, ale nie martw się, dalej jesteś w czołówce.) Potwornie zaskoczyła mnie siła tego uczucia. Czasem czuję, że serce mam na wierzchu i praktycznie widzę, jak bije dla Młodego. To piękne, niezwykłe uczucie jest jednocześnie przerażające. Stając się matką, stałam się człowiekiem zupełnie zależnym od tej małej istoty.

10. Bardzo chcę wierzyć, że poza tymi zmianami, ciągle następuje jeszcze jedna – zmiana mnie w lepszego człowieka. Bo nic nigdy tak bardzo nie motywowało mnie do pracy nad sobą, rozwoju, dostrzegania i utrwalania w najbliższym mi świecie dobra. Nic, poza moim dzieckiem. I za to Synu chciałabym Ci bardzo podziękować. Mam nadzieję, że kiedyś będziesz ze mnie dumny.

Zobacz także

  • Aleksandra Waliczek

    O… tak! 😉
    Ja też mam wrażenie, że macierzyństwo wydobyło ze mnie pokłady naprawdę niespodziewanych cech, umiejętności i zdolności. Nowa ja? Przebiegunowienie świata? Nie! Dziecko! 🙂

    • Anna Prokopowicz

      Tak nie wiele, a tak wiele! 😊

  • ja macierzyństwo będę mieć na dniach! i mam pewne obawy które ty opisałaś u siebie. Ale jak będzie? zobaczymy 🙂
    bardzo fajnie i lekko piszesz 🙂

    • Anna Prokopowicz

      Jesteś o krok przede mną, ja w ciąży byłam pewna, że wszystko będzie idealnie. Dzięki za miłe słowa! 😊

  • Agnieszka Monika

    Macierzyństwo uczy świetnej organizacji czasu 😉

    • Anna Prokopowicz

      Chyba na tę wiedzę jestem akurat bardzo oporna 🙂

  • Za pół roku będę mogła zrobić podobne zestawienie. 🙂

    • Anna Prokopowicz

      Mam nadzieję, że tych rzeczy, które Cię zaskoczą będzie mniej. No chyba, że pozytywnie 🙂 Powodzenia!

  • Zazdroszczę ci obcowania z maleństwem. To najpiękniejszy czas macierzyństwa. Niby dużo zajęć, ale zmartwienia niby mniejsze. I czas leniwie płynie przy pierwszym dziecku. Przy kolejnym, to już tylko dobry planner może pomóc wydłużyć dobę. 🙂

    • Anna Prokopowicz

      Ja tym bym już nie narzekała na kilka minut na dobę więcej 🙂

  • Ciekawie napisane, dobrze, że wymieniłaś zarówno plusy ale i minusy 😉

    • Anna Prokopowicz

      Dziękuję pięknie 🙂 Całe macierzyństwo to mnóstwo wielkich plusów i odrobina minusów 😉

  • Co do braku euforii i miłości przy wzięciu dziecka pierwszy raz, o tym się nie mówi. A powinno, bo dużo matek myśli, że coś z nimi nie tak, kiedy tak naprawdę to najnormalniejsza rzecz na świecie. Poza pojedynczymi przypadkami, większość z nas serio nie czuje kompletnie nic, tak już działa nasze ciało. Poród jest takim przezyciem i dawką emocji, że nasz organizm chwilę po daje nam się wyciszyć i (jak to ujęła znajoma psycholożka) „wyłączyć emocje”, żebyśmy mogły odpocząć 🙂 Miłość (ta prawdziwa) przychodzi z czasem.

    • Anna Prokopowicz

      To fakt, gdyby częściej o tym mówiono, np na szkołach rodzenia, wiele matek ominęło by wyrzuty sumienia.

  • A mnie najbardziej bawi właśnie to, że wszystkie noworodki są brzydkie – a mimo to wszystkim rodzicom wydają się najpiękniejsze na świecie. Nawet, jak widzą, że są brzydkie 🙂

    • Anna Prokopowicz

      Oni tego nie wiedzą to dociera dużo później, jak ogląda się stare zdjęcia 🙂

  • Och, jak bardzo zgadzam się z Tobą. Odnośnie braku miłości od pierwszego wejrzenia, problemów z mega naturalnym karmieniem, brzydotą noworodków i tymi wszystkimi wydzielinami, które w przypadku tego naszego potworka kompletnie nasz nie ruszają <3

    • Anna Prokopowicz

      Ale to wszystko nic, serce matki zniesie wszystko, nawet najgorsze wydzieliny 😉

  • Sylwia Antkowicz

    Ja jestem zdania, że nawet, jesli zdarzają się brzydkie noworodki to dla rodziców i tak są piękne 😉